25 lutego 2015

Lans, hajs i haj

Samochody na parkingu pod szkołą, muzyka dobiegająca z radia, głośno śmiejące się dziewczyny, małe grupki znajomych, które wyróżniają się przynależnością do danej subkultury, przerwa na papieroska, wspomnienia z ostatnich imprez, wymiar godzin lekcyjnych jako coś, co można do woli nagiąć. Krótko mówiąc: taki obrazek typowo amerykańskiej szkoły rodem z filmów o problemów nastolatków wyprodukowany za oceanem. Mam jednak wrażenie, że karykaturę tego już i tak prześmiewczego obrazu widzę codziennie u siebie w szkole... 
Każdy chociaż raz widział film osadzony w realiach typowo amerykańskiej szkoły. Zazwyczaj są to durne komedie romantyczne. Jest sobie szara myszka, potępiana przez wszystkich dookoła. Są te wredne dziewczyny, które podrywają kapitana drużyny footballowej i jest ten popularny chłopak, który zwraca uwagę na szarą myszkę. Zakochują się w sobie, wredne dziewczyny wszystko niszczą, a potem jest bal na którym ta dwójka jednak się schodzi.
Do szkoły dostaję się dzięki biegom na autobus. Są oczywiście osoby, które w trzeciej klasie dzięki prawku jazdy dojeżdżają tam własnymi samochodami. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego, wiele z nich to normalni, kulturalni ludzi, którzy zatrzymują się pod szkołą. O ile nie planują przejechać przypadkowego ucznia z równoległej klasy. To właśnie to wydarzenie natchnęło mnie do przemyśleń. W zeszły piątek szłam sobie spokojnie do szkoły, kiedy to nagle przechodząc przez parking znikąd pojawił się czyjś obdrapany samochód, który ledwo co się przede mną zatrzymał omal nie potrącając. To prawda - wychodzę czasem pod koła aut, ale tym razem to nie była moja wina. 
Zazwyczaj wygląda to tak: grupa osób dojeżdżająca do szkoły jeżeli nie przez całą drogę, to na pewno już pod szkołą dla efektu, opuszcza minimum jedną szybę, puszcza beznadziejną muzykę na fulla, wjeżdża na ten parking, zatrzymuje się na jego środku, zamienia dwa słowa z kimś znajomym, potem ewentualnie kogoś omal nie potrąca, próbując zaparkować i jeszcze przez moment pozwala, aby ludzie napawali się jego mało wyrafinowanym gustem muzycznym. Zupełnie jakby chcieli krzyknąć: spójrzcie na mojego obdrapanego Golfa III i czcijcie mnie! 
To nie koniec lansu. W końcu tytuł mówi jeszcze o hajsie i haju. Moda na produkty elektroniczne z jabłuszkiem. Serio, widziałam kilkakrotnie ludzi z Macami. A potem burzliwe rozmowy na temat produktów od Apple'a. I jest jeszcze to chwalenie się kasą na każdy możliwy sposób. Dla nich kasa równa się władzy. Może dlatego też myślą, że "kobieta, zarabiająca niecałe dwa tysiące nie będzie mi rozkazywać" - takie tam zasłyszane na korytarzu. Potrącenie nauczycielki na korytarzu, naśmiewanie się z innych uczniów oraz interesująca nienawiść do szkolnego wolontariatu. 
Jest jeszcze haj! Wspomnienia z imprez niektórzy mogą policzyć na palcach jednej ręki. Wyglądają one tak: przyszli, wypili, wzięli coś, a potem film się urywa. Dopiero jacyś obcy ludzie na facebooku przypominają im, że chyba faktycznie coś takiego się działo. Ale nie ma w tym nic niegodnego! To po prostu oznaka "dobrej zabawy" (chyba jestem do bólu nudna w tym układzie). Moja koleżanka często używa frazy: "co będziesz potem wnukom opowiadać?", myślę, że niektóre indywidua niewiele będą w stanie z siebie wydusić. 
Nie wiem, co jest w tym wszystkim zabawnego czy fajnego. Osobiście uznaję takie zachowania za żałosne i przerysowane rodem z amerykańskiego filmu... 

2 komentarze:

  1. ludzie naoglądają się tego typu produkcji i im się wydaje, że tak powinna wyglądać mdłość. a jeśli ktoś myśli inaczej - to znaczy, że ją marnuje. podobnie jest na studiach. ludzie niemal na siłę chcą wpisać się ten stereotyp studenckiego życia - wiecznie na kacu, impreza za imprezą. 'szalone życie'. oczywiście, każdy decyduje za siebie, nie potępiam ludzi, którzy tak lubią 'spędzać' czas. ale niech oni również szanują fakt, że ktoś może za takim stylem życia po prostu nie przepadać.

    http://dead-moth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że na studiach ludzie zachowują się podobnie nie jest zbyt pocieszające, ale cóż, mam nadzieję, że podobnie, jak w liceum znajdę ludzi, którzy nie będą się wpisywać w schemat tych, którzy przede wszystkim stawiają na imprezy z których nic nie pamiętają.

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.