6 lutego 2015

Tak słodkie, że aż za bardzo...

Walentynki! Święto zakochanych! Święty Walenty, amory i inne kupidyny wariują, strzelają serduszkami, miłością i wszystkim, co tylko najsłodsze na tym świecie! Szczeniaczki są wtedy bardziej szczeniaczkowate, serduszka bardziej serduszkowate, a miłość lepszejsza! 
Nie jestem zgorzkniała - po prostu nie lubię tego święta. 



W środę weszłam do Empiku, aby wraz z przyjaciółką kultywować naszą tradycję, odwiedzania tego sklepu przy każdym naszym spotkaniu. Kiedy wjechałam na najwyższe piętro lokalnej "mini-galerii" zobaczyłam, że na regałach tuż przed drzwiami piętrzą się stosy poduszek z romantycznymi napisami, serduszka i inne wszelkiego rodzaju duperele, które miały doprowadzić do wyznania miłości drugiej osobie. 
Jak dla mnie te wszystkie serca, róże, poduszki, czekoladki i inne pierdoły są wręcz nudne, a co za tym idzie: irytujące. Schemat jest zawsze ten sam: na jakiś czas przed Walentynkami dochodzi do wysypu artykułów związanych z tym dniem. W telewizji modyfikują reklamę Rafaello, w osiedlowym spożywczym widzisz czekoladki w kształcie serc, nie ma opcji na dokonanie rezerwacji w restauracjach, kwiaciarnie zarabiają więcej niż przez cały rok, a ulotka Empiku promienieje czerwonością i różowością. W telewizji puszczają mdłe romansidła, które KAŻDY widział już po tysiąc razy. W ten magiczny dzień również najwięcej osób popełnia samobójstwo, a więc faktycznie wspaniały powód do radości. Ach, no i nie zapominajmy o najważniejszym! W ten dzień ZAWSZE wchodzi do kin super-hiper film, SPECJALNIE na Walentynki. W tym roku jest to porno dla kur domowych - Pięćdziesiąt twarzy Greya. 
Cała otoczka tego dnia jest tak słodka, że aż za bardzo, nawet jak na mnie, osobę, która uwielbia słodkości. Nie rozumiem wagi tego dnia. Nie, nie chodzi o to, że jestem "oschła, zgorzkniała i samotna". Po prostu nie rozumiem dlaczego ten biedny czternasty lutego jest tak ważny dla społeczeństwa. Dlaczego przeciętny Kowalski nie może wyznać miłości swojej ukochanej w inny dzień niż te durne Walentynki? Dlaczego słowo "kocham" rzekomo brzmi lepiej akurat wtedy? 
Według mnie jest zupełnie na odwrót. To właśnie w ten dzień, czternastego lutego, w Walentynki, słowo "kocham" brzmi najpuściej, najbardziej komercyjnie, najbardziej lansiarko. Moim zdaniem nie ma wtedy pewnego rodzaju szczerości, a przymus spowodowany tym, że jest takie, a nie inne święto. Ludzie wyznają sobie wtedy miłość, bo to modne. Nie mówię, że gdy ktoś powie "kocham cię" w Walentynki, to od razu jest kłamcą i tak naprawdę tego nie myśli. Po prostu wydaje mi się, że wtedy jest to sztuczniejsze niż w każdy inny dzień. 

14 komentarzy:

  1. Oj tam, przed Walentynkami jest jeszcze Tłusty Czwartek! :D Lepiej się skupiać na przyjemnościach niż na rzeczach, na które i tak nie mamy wpływu. Szkoda nerwów, lepiej zjeść pączka xD I w sumie nie znam nikogo, kto jakoś specjalnie świętuje Walentynki, więc może to tylko tak się wydaje, że wszyscy tak się tym dniem jarają? Poza wszystkimi osobami, które na tym zarobią, oczywiście. A serduszka jak szybko się pojawiły tak szybko znikną :) A i do kina iść nie trzeba, ani tv oglądać, można porobić inne ciekawe rzeczy. Ale rozumiem, bo ja zasadniczo "hejtuję" Sylwestra, więc mnie takie marudzenie zawsze na koniec roku dopada :D I teoretycznie, Walentynki do pretekst żeby wyznać komuś uczucie, gdy wcześniej się nie miało jaj żeby to zrobić. Ale nie jestem sprzymierzeńcem zasad "od nowego roku, od poniedziałku" itp., więc jak ktoś chce to powiedzieć to powie. Chyba, że się jest w podstawówce i się czeka na walentynki z tekstem "podobasz mi się" albo "lubię cię, a ty mnie?" xD Także ten dzień trzeba przeżyć i może postarać się dostrzec w nim coś fajnego jak np. to że te czerwone serduszka ładnie wyglądają na tle śniegu :D I przez kolejny tydzień unikać facebooka, bo pewnie będzie roić się od zaręczyn (u mnie to już ten etap wśród znajomych xD). Zaręczyny w Walentynki - współczuję wszystkim dziewczynom, które tego doświadczyły xD Ja bym chyba odmówiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tłusty czwartek to jedna z rzeczy dla których żyję :P Te wszystkie słodkości *.* Aż się rozpływam na samą myśl!
      No właśnie, dla mnie takie - wyznam miłość, bo Walentynki - to bardziej zachowanie dzieciaka z podstawówki. Wtedy się robiło na potęgę laurki i wysyłało anonimową specjalną pocztą w szkole.
      Hahahaha, w moim przypadku zaręczyny jeszcze nie, ale napływ statusów "w związku" na pewno.

      Usuń
    2. Hahaha to piona! :D Już niedługo <3
      Tak, poczta walentynkowa :D I ten stres żeby czasem ktoś tego nie przeczytał xD
      A to jeszcze nie tak źle. Serio, zaręczyny są o wiele gorsze. Standard - święta, nowy rok, walentynki, wakacje - zawsze się trafią zaręczyny lub ślubu w tym okresie.

      Usuń
    3. Nom ^^ High five!
      Hahahaha, dokładnie!
      Hmm, możliwe. Ale na razie jeszcze moi znajomi się sobie nie oświadczają - całe szczęście.

      Usuń
    4. I jak po tym okropnym dniu? :)

      Usuń
    5. Powiem ci, że nic szczególnego się nie wydarzyło :P Poczytałam sobie książkę, pisałam ze znajomymi, dziadek do mnie zadzwonił z życzeniami Walentynkowymi. W sumie pozytywnie. A u ciebie?

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą. Kilka dni temu będąc na zakupach w niemal każdym sklepie natknęłam się na ten walentynkowy shit. Też właśnie w podobny sposób myślę o tym dniu i o tym, że jest właśnie taki bardzo sztuczny, ale cóż...gospodarka się napędza );

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, to irytujące. Nic tylko się z domu nie ruszać przez najbliższy tydzień :P Choć niech sobie tam zarobią, należy im się, ale i tak dla mnie to strasznie komercyjne święto ><

      Usuń
  3. Też tym rzygam. Dzień jak każdy i tak naprawdę codziennie można wyznawać miłość ukochanej osobie. Tylko komercha i nic więcej. Dobrze, że to niedługo minie :)
    A, i zauważyłam, że WIĘKSZOŚĆ ludzi jara się tą ekranizacją "50 twarzy Szarego" i nie mam jak przed tym uciec, bo mieszkam w pokoju z siostrą, która nie jest wyjątkiem w tej kwestii i ciągle puszcza jedną z tych piosenek stanowiących soundtrack do tegoż filmu. Help!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! Tak bardzo ci współczuję, biedna istoto T^T U mnie swego czasu ta książka była modna w klasie i niektóre fragmenty czytano na głos, w ramach jakiejś powalonej wersji "poczytaj mi mamo". Ale miejmy nadzieję, że jak zejdzie z ekranów to przestanie być to taki głośny temat...

      Usuń
  4. Też nie lubię tego święta tak samo jak i rozpoczynania i zakładania świątecznych dekoracji zaraz po 1 listopada..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to kolejny absurd, gdy znikną bilbordy mówiące o zniczach, pojawiają się girlandy choinkowe.

      Usuń
  5. kiedyś też irytował mnie ten walentynkowy śmietnik. drażniły mnie witryny sklepów, trąbienie o uczuciach na prawo i lewo, udowadnianie, że 'jeśli naprawdę kochasz, to musisz kupić kiczowate serduszko, bo to najwyższej wagi dowód miłości'. ale teraz kompletnie nie zwracam na to uwagi, nawet nie zauważyłem, że minęły właśnie walentynki. całkowita obojętność. bo i co mnie to obchodzi. jeśli na kogoś działa 'czar' tego dnia, jeśli ktoś poczuwa się do organizowania czegokolwiek związanego z tą datą - okej. każdy decyduje za siebie. dla mnie to 'święto' nie istnieje. i nigdy nie istniało. wszystko jedno, czy byłem w związku, czy nie. .. się rozpisałem, amen. :)

    http://dead-moth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dobre podejście :P Ale jakoś na razie jestem na etapie, że nie potrafię zignorować żałości, jaka się pojawia w sklepach w okresie przed-walentynkowym.

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.