7 marca 2015

Liceum: 1 klasa vs 3 klasa

Zawsze w nowych miejscach czujemy się nieswojo. Uważamy na każdy nasz ruch, aby czasem nie zrujnować swojej opinii już na wstępie. Zawsze staramy się, a przynajmniej większość, znaleźć chociaż jedna pokrewną duszę w nowym miejscu. Na samym początku "licealnej kariery" zachowujemy się zupełnie inaczej niż w klasie maturalnej. I po pewnych przemyśleniach sporządziłam listę rzeczy, które zmieniły się przez te trzy lata - a przynajmniej u mnie.

1. LUDZIE, KTÓRYCH POLUBISZ
  • Moment w którym ich poznajesz w pierwszej klasie wygląda mniej więcej tak: "Cześć! Miło mi cię poznać. Też się tym interesuję, w sumie może usiądziemy razem. Też nikogo nie znam..." Starasz się przymilić, porozmawiać, zagadać i udawać, że nie widzisz, jak cię mrożą wzrokiem, gdy stajesz się natrętna. 
  • Po trzech latach, kiedy w końcu się przyjaźnicie i widzicie każdego dnia: "Znowu oglądać twoją twarz przez pięć dni tygodnia... A weekend był taki piękny". I tak, wierzę w przyjaźń, która opiera się też między innymi na dogryzaniu sobie. Bez tego byłoby nudno! Poza tym, niezależnie od tego, ile się na nich narzeka, to są to najbliższe osoby, którym się ufa. 

2. LUDZIE, KTÓRYCH ZNIELUBISZ
  • Kiedy ich poznajesz nie jesteś do końca przekonany, a jednak dajesz im szansę, rozmawiasz z nimi, próbujesz znaleźć wspólny temat. Podobnie, jak w przypadku osób, które potem polubisz starasz się zachować sztuczny, przyklejony do twarzy uśmiech. 
  • Moment w którym ich nienawidzisz i widzisz na ulicy, idąc do sklepu: "Unikaj kontaktu wzrokowego, udaj, że jej/jego nie widzisz..."

3. GORSZA OCENA
  • Kiedy w pierwszej klasie dostałam trzy ze sprawdzianu z angielskiego byłam w głębokim szoku, bo jak to, przecież w gimnazjum zawsze było sto procent! Byłam załamała, jak to możliwe! Pamiętam, że też pierwszy raz w życiu zaczęło mi iść gorzej z matmy! A zawsze byłam w tym serio dobra, powiedziałabym nieskromnie, że należałam do jednej z lepszych osób w klasie w gimnazjum. 
  • W trzeciej klasie wiem, że to wredna baba, trója to nic nadzwyczajnego, a to, co mnie zszokowało, to fakt, że dostałam ostatnio czwórkę! (W lipcu zdaję certyfikat na poziomie C1, ale cóż, szkoła ma inne wymogi) A co do matematyki... Raz wychodzi lepiej, raz gorzej, grunt, że jak rozwiązuje w domu matury to wychodzi mi minimum 80%. 

4. PRZERAŻAJĄCY NAUCZYCIEL
  • Pierwsza klasa, kobieta, która niczym Meduza z mitologii zabija spojrzeniem. Historie na jej temat krążą po całej szkole, a nawet po mieście! Uczyła mojego ojca, moją nauczycielkę z dodatkowego angielskiego (która jest również moją sąsiadką) i oczywiście musiałam na nią trafić. To jest ten pech! Przerażająca kobieta, która naprawdę wygląda, jakby chciała cię ukatrupić za wszelką cenę. I to w możliwe najbardziej bolesny sposób. Jak to wyglądało na jej lekcjach? "Rób zadania, patrz przed siebie, nie patrz jej w oczy, nie oddychaj, nie odzywaj się, najlepiej umrzyj".
  • Trzecia klasa to obgadywanie tej samej kobiety na kartce wraz z przyjaciółką, smsy pod ławką i gadanie "szeptem", który jest słyszalny w całej klasie. Fakt, dalej jest przerażająca, ale jednak ma się do niej pewien dystans, mam świadomość, że pozostanie wredna i trzeba ją znieść przez te pozostałe dwa miesiące szkoły. 

5. ZACHOWANIE WOBEC NAUCZYCIELI (którzy okazują się być ludzcy)
  • W pierwszej klasie wszyscy ci wielcy nauczyciele budzą w tobie przerażenie. W pierwszej klasie bałam się mojego wuefisty i nauczyciela edukacji dla bezpieczeństwa! Po tym, jak na zajęciach z pierwszej pomocy demonstrował na mnie nastawianie ręki zaczęłam się go bać... Myślę, że to też działa w obie strony: na samym początku nauczyciele są bardziej stonowani w stosunku do uczniów.
  • W trzeciej klasie wuef wygląda tak: z przyjaciółkami nie chcemy nic szczególnego robić, jesteśmy dość negatywnie nastawione do niektórych gier zespołowych, w związku z tym trenujemy do zawodów w ping ponga, na które pójdziemy w czwartej klasie (tak, nie ma czwartej klasy). Gość jednak reaguje na to z rozbawieniem i wysyła nas bez problemu do składziku, abyśmy sobie rozłożyły stół. Zdarzały się też sytuacje na miarę: "To tylko wy dwie zostałyście na wuefie z grupy? Dobrze, idźcie, ale ja was nie widziałem". 

6. PERSONEL SZKOLNY

  • W każdej szkole są pewne osoby, które mimo że nie zwraca się do nich per profesorze, to wywołują pewien respekt i myślę, że też mogą wywoływać pewne obawy. Dlatego zawsze się z nimi wita i stara się im nie podpaść. Mimo wszystko są to takie osoby z którymi nie tworzy się żadnej więzi, jak na przykład z nauczycielem i starasz się zachować obojętność. 
  • W trzeciej klasie Pani ze sklepiku zawsze ze mną pogada o pogodzie, ciśnieniu, ocenach czy lekcjach do późna, pamięta też, że nie łączę masła z serkiem topionym! Pani Woźna, to Pani Krysia, strażnik zamykania drzwi do szatni, a zarazem miła i pogodna osoba. Za to szkolna Pedagog, to najlepsza i najmilsza istota, jaką w życiu spotkałam i zapewne nigdy jej nie zapomnę!

7. BUDYNEK SZKOŁY
  • Każdy to zna, sam początek, nowa szkoła i nie masz bladego pojęcia, gdzie jest sala numer 48 oraz sekretariat. Mimo że moja szkoła to akurat dwa korytarze z których odchodzą klatki, a dopiero w nich znajdują się klasy, to i tak da się zgubić.
  • Przez trzy lata zdążyłam piec ze znajomymi tosty w kanciapie woźnego, wiem, czym są tajemne małe drzwiczki pod każdą klatką schodową oraz odwiedzałam dziwne pomieszczenia w szkole i myślę, że tym samym zaspokoiłam swoją ciekawość. 
Myślę, że nasze nastawienie do danych spraw zmienia się z czasem i w przypadku liceum jest podobnie. Na początku czujemy się niepewnie, trochę zagubieni, nie wiemy na co można sobie pozwolić, z kim się zadawać. Po spędzeniu tam trzech lat czujemy się już normalnie i swojsko. I wtedy, kiedy się przyzwyczaimy musimy z tej szkoły wyjść. Cóż, to już jest pech.

6 komentarzy:

  1. Ja nie żałuję, że opuszczam liceum, wcale to nie było mój najlepszy etap życia, jak to kiedyś któryś z nauczycieli rzekł. Mam niezgraną, podzieloną na grupki klasę, która nigdy się nie jednoczy.
    Ty nie zapomnisz pani pedagog, a ja mojego fizyka. Super człowiek. Chyba nie ma lepszego fachowca w tej dziedzinie, oraz z takim darem przekazywania wiedzy. Czasem żałuję, że nie dałam się ponieść temu czym nas zarażał. Że wszystko opiera się na fizyce, że nawet jak się wiersza na polski uczysz to to jest fizyka. Napewno bym na tym nie straciła.

    Fajny post, pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje liceum też nie było spełnieniem marzeń, ale przynajmniej wiem, jak się zachować i mam pewne rozeznanie w panującej sytuacji. Na studiach znowu trzeba będzie zaczynać od zera. Moja klasa podobnie, jak Twoja jest podzielona na grupki :P
      To faktycznie nauczyciel z powołania, skoro potrafił przekazywać swoją wiedzę. Niestety takich teraz ze świecą szukać :(
      Dziękuję! ^^

      Usuń
  2. Bardzo fajny post, miło czyta się taki wpis, widać, że przykładasz dużą wagę do tego co przeżywasz i myślisz:).
    Ja tam jestem niby w drugiej klasie, ale jakoś i tak nie przepadam za liceum;].
    Mam nadzieję, że dasz radę na studiach, trzymam kciuki!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :)
      Cóż, podobno liceum często się nienawidzi - coś w tym chyba jest, bo wiele osób narzeka na szkoły średnie :P

      Usuń
  3. Świetny wpis! Szczerze mówiąc, dawno już nie zaglądałam na blogi i nie czytałam żadnych postów, ale ten wyjątkowo mi się spodobał. Wszystko w nim zawarte jest samą prawdą- podejście się zmienia, ludzie się zmieniają (może nie tyle co zmieniają, lecz pokazują, jacy są naprawdę :) ), ale trzeba żyć dalej!
    Wszystko dobrze napisane, tak "po ludzku". Ostatnio miałam już dość blogerek, które to tylko chwaliły się, że mają szóstki ze wszystkiego i są takie ą ę. A tutaj- ludzkie postrzeganie ludzkich rzeczy. Świetnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za takie komplementy *.* Poprawiłaś mi humor na wieczór!
      Cieszę się, że wychodzi mi takie pisanie "po ludzku", to jeden z moich zamiarów na prowadzenie bloga ^^

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.