14 marca 2015

Zwierzę to nie przedmiot!

Jestem miłośniczką zwierząt. Rozczulam się na widok szczeniaczków, kotków, tygrysów, motylków, króliczków czy pingwinów. Zaczepiam obce psy (tak, wiem, że to nie jest rozsądne), przyglądam się sarnom, które jedzą na polu, w Krakowie na rynku głaskam konie, ciągnące bryczki, a filmy "Marley i ja" czy "Mój przyjaciel Hachiko" oglądam z kartonem chusteczek i przytulając mojego psa. Oczywiście są pewne wyjątki i niczego nie darzę większą nienawiścią niż komarów oraz os. Jedno jest spowodowane tym, że kocham sen, a brzęczenie komarów nie daje mi spać, a drugie niepokonaną fobią. Nie zmienia to jednak faktu, że jedyne, co potrafiłabym zrobić złego wobec na przykład psa, jest zagłaskanie go na śmierć. Niestety nie wszyscy tacy są...
Zwierzęta uwielbiam od dziecka. Miałam świnkę morską z którą rodzice musieli jeździć do weterynarza na operację wycięcia nowotworu (dwukrotnie!), która niestety po siedmiu lat musiała zostać uśpiona ze względu na ostre zapalenie spojówek oraz paraliż tylnych łap. Pamiętam, że tego dnia ogarnęła mnie czarna rozpacz, kiedy nie słyszałam jej wesołego kwiczenia przy otwieraniu lodówki i nie mogłam jej pogłaskać. Spotkałam się z dość kpiącym spojrzeniem na tą historię. Nawet weterynarze patrzyli na moich rodziców, jak na wariatów i musieliśmy jeździć prawię godzinę do jednej kobiety, która nie uznawała tego za kretynizm. Wiele osób jednak było zdania: "Ze świnką morską na operację? Taniej kupić nową."
Już jako dziecko denerwował mnie ten przedmiotowy pogląd zwierząt. Przecież to było MOJE zwierzątko, ŻYWA istota, moja jedyna, wyjątkowa świnka morska z malutką blizną na nosie i czarnymi łatami dookoła oczu. Jak można na to spojrzeć z perspektywy: taniej wyjdzie kupić nową? Nie potrafiłam tego pojąć i do dziś gotuje się we mnie, kiedy słyszę, że ktoś może traktować zwierzę jako prezent, którego w razie czego można się pozbyć. Zwierzę nie jest przedmiotem. Niestety nie każdy to rozumie i kupuje te bezbronne istoty jako prezent pod choinkę/na urodziny/bez okazji, bo dzieciak chce psa. 
Z jakiegoś powodu są osoby, które twierdzą, że pies zawsze pozostanie malutkim szczeniaczkiem. Nie. Nie zostanie. O ile to nie jest terier, to urośnie wielkie bydle z jeszcze większym sercem. I takim psem trzeba się zajmować przez ponad dekadę. To nie działa w ten sposób, że może się znudzić. Jeżeli wiesz, że pies ci się znudzi to go nie kupuj i daj mu szansę na życie u kogoś, kto da mu sto procent z siebie. To nie jest "coś", to żywa istota, której nie można porzucić w lesie czy bić. Na samą myśl o tego typu ludziach czuję, że coś mnie w środku skręca. Nie wierzę, że ktoś, kto znęca się nad zwierzętami może być dobrym człowiekiem. 
Poza tym ze szczeniakiem też nie jest tak pięknie. To nie puchata kulka, która się z tobą zawsze pobawi i poleży na poduszce. Trzeba będzie go dopiero wszystkiego nauczyć! To zwierzę, które najpierw zeżre ci papcie, buty, wiklinowe krzesło, twoją ulubioną książkę, rozwali program telewizyjny na pół pokoju, posika się na środku salonu, a przez pierwsze kilka nocy będzie z przerażeniem skamleć, bo nie będzie wiedział, gdzie jest jego rodzeństwo. Nie wymieniam tych wszystkich "dewastacji" przypadkowo. 


Ten oto pies faktycznie zeżarł pół krzesła z wikliny, zniszczył kilka moich bluz czy zjadł niski krzew bzu, a przez pierwsze dwie noce praktycznie nie spałam, siedząc przy nim, aby ten poczuł się bezpieczniej w nowym środowisku. Czy przez te "niecne" czyny jest zły? Nie. To najlepszy przyjaciel członków mojej rodziny. Będzie spał przy kimś, kto jest chory, przytuli się, gdy jest się smutnym i pomoże ci zjeść śniadanie (nawet pilnuje czy nie przytyjesz!). I nie wyobrażam sobie, żeby ten kanapowiec mógł spać na dworze. 
Niestety wiele psów śpi w budach. Osobiście jestem tego przeciwniczką. Może i w lecie nie jest to aż takie złe, choć gorąc na dworze przy ogromie sierści może być nieznośny, to zimą nie wyobrażam sobie tego. Nie na tym chciałam się jednak skupić. Rzeczą, której nienawidzę jest łańcuch. Uwiązany pies na dość, że nie jest szczęśliwy, to jeszcze dziczeje. To nie charakter psa. Z reguły psy są potulne, to kwestia wychowania. Moja sąsiadka ma cztery psy wytresowane na zabójców! A mój potrafi zalizać każdego człowieka. Nie potrafię słuchać o psach, które są trzymane na zewnątrz, bo od razu wyobrażam sobie, że mój Cody też mógłby mieć budę i być do niej przywiązany, a to budzi we mnie wstręt do osoby, która chociaż spróbowałaby to zrobić. 
Kolejną ważną rzeczą o której należy pamiętać to: PIES NIE JEST TANI. Karma jest droga, tym bardziej, jeżeli pies potrzebuje specjalistycznej. W moim przypadku jest to ponad 100 zł miesięcznie. Dlatego, gdy ostatnio usłyszałam, że kolega z klasy karmi swojego psa resztkami z obiadu, bo "karma jest za droga" zastanawia mnie: po cholerę kupował tego psa? Oprócz tego, jeżeli mówimy na przykład o Goldenach Retriverach to trzeba pamiętać, że mają one wrażliwe żołądki. A co za tym idzie, zdarza się, że trzeba jechać z nim do weterynarza po leki. Czasami pies zwymiotuje ci w domu. Nie pójdzie do łazienki, nie podniesie klapy i nie zwymiotuje do toalety. Zrobi to na podłogę. 
Kolejne, co usłyszałam o sposobie wychowywania psa przez kolegę to fakt, że pies wychodzi na spacer raz dziennie. Psy muszą się wychodzić, wybiegać i załatwić, a do tego mieć kontakt z innymi "pobratymcami". Stąd też czasem obudzi cię o piątej nad ranem, że musi teraz, konieczne wyjść. Nieważne czy jest minus dwadzieścia, leje deszcz czy panuje susza. Pies musi wyjść na spacer. 
Życie z psem nie jest idealne. Będzie bałaganił, będzie niszczył. To nie jest zabawka, którą można tylko przytulać. Trzeba o nią dbać, a w zamian otrzyma się najszczerszy rodzaj miłości na świecie. Dlatego należy być świadomym tych wszystkich wad i zalet, a nie porzucać psa w lesie, kiedy okaże się, że nie można z nim wyjechać na wakacje. Jeżeli zwierzęta, kochające całym sercem i nie znające niczego innego niż bezgraniczna miłość do swojego pana są "bestiami", to w tym układzie kim są ludzie, którzy je katują?

8 komentarzy:

  1. Och, przesłodziutki ten piesełek!^^, uwielbiam takie duże psy, jak przejdzie mi alergia to w przyszłości kupię sobie huskiego!:)
    Ja też nie rozumiem, dlaczego ludzie mogą być tak okrutni i powierzchowni-,-, jak patrzę na te zwierzęta na YT to prostu na myśl przychodzi mi takie wielki ooooo^^.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w jego imieniu :P Jest jak najbardziej świadomy swojej słodkości i wykorzystuje ją to zdobywania ciasteczek.
      Husky są przepiękne <3 Sąsiedzi z naprzeciwka mają, bardzo wesołe zwierzę, no i trzeba przyznać, że mają przepiękne ślepia!
      Dokładnie :)

      Usuń
  2. Dlatego z czystego lenistwa wybieram koty, bo nieco mniej z nimi zachodu :D Oczywiście, też należy o nie dbać i w przypadku mojego też w grę wchodzą spacery xD Na szczęście nie o 5 rano.
    Pamiętam, że jako dzieciaki z bratem dostaliśmy psa - w sumie on dostał, ale nieważne. Miał być nieduży, miał być w naszym malutkim mieszkaniu. No i wyrosło bydle oczywiście. Nie było warunków żeby trzymać go w tych paru metrach kwadratowych. Mieszkam w bloku, więc podwórka też nie mam. Został mu kawałek ogródeczka i... buda z łańcuchem. Nie było rady. Prawie do niego nie chodziłam, bo mi tak szkoda go było, że nie mogłam na to patrzeć. Ale, jak pisałam, byłam dzieciakiem, do tego ze wsi, gdzie taki widok nie jest niczym nadzwyczajnym zwłaszcza te prawie 20 lat temu (geez, taka stara już jestem, że mogę tak powiedzieć? xD), więc nie zdawałam sobie sprawy z tego, jaka krzywda mu się dzieję. Chociaż coś musiałam pojmować swoim małym rozumkiem, skoro było mi przykro od samego widoku.
    I rozumiem Twój żal po śwince morskiej, bo tak samo miałam po chomiku. I później kupiliśmy parę różnych chomików, ale już żaden nie był taki jak tamten. W sumie wszystkie oddaliśmy, bo nie dały nam się oswoić (u innych były grzeczniutkie). Teraz został mi jeden kot i na samą myśl, że mi kiedyś umrze, chce mi się płakać. Jak już będę na swoim to sobie chociaż jeża sprawię, bo co to za dom bez zwierząt (i książek). Niektórzy do tej listy dodaliby jeszcze dzieci, ale... ja do tych osób nie należę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jako dziecko jeszcze mało się rozumie, więc nie można mieć pretensji. Aczkolwiek mi też zawsze jest strasznie żal takich psów.
      Też nie sądzę, że umiałabym zastąpić jedno zwierzę drugim z tego samego gatunku.
      Dokładnie, też sobie nie wyobrażam, że mój pies miałby kiedyś umrzeć. Wtedy dom byłby taki... Pusty. Zresztą, wolę o tym nawet nie myśleć, bo aż mi się robi smutno! Na razie żyje, jest stosunkowo młody, więc nie ma czym się przejmować.
      Książki, zwierzątko i słodycze, a dzieci... Stanowczo nie :P

      Usuń
  3. Nie rozumiem ludzi, którzy mają zwierzęta i traktują je jak zabawki. Mój pies jest wręcz moim oczkiem w głowie. Gdy tylko jestem w domu zabieram moją księżniczkę, bo to suczka, na długaśne spacery i jako jedyna w domu pozwalam jej wylegiwać się na łóżku obok mnie. Fakt, nie karmie jej i nie pilnuje tego by miała wodę, bo najnormalniej w świecie notorycznie nie ma mnie w domu. Ale gdy tylko jestem rozpieszczam to kudłate ciele, jak pieszczotliwie nazywam mojego Berneńczyka. :D
    Dlatego tak bardzo nie mogę pojąć jak można traktować zwierzęta jakby były tylko przedmiotami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś kupuje psa, to powinien pogodzić się z tym, że jest to jego obowiązek, którego nie można się "pozbyć".
      Wiesz, u mnie w domu wszyscy wiedzą, że pies nie powinien spać na łóżkach czy kanapie, ale ja się zawsze rozczulam, jak nad ranem mój pies do mnie przychodzi i kładzie się w nogach łóżka. Jak tutaj mu kazać zejść? Także doskonale cię rozumiem :P

      Usuń
  4. Cóż, ja mam w tej chwili kota kaskadera (pożarcie sznurka i wysoka gorączka, wcześniej skok z balkonu z czwartego piętra, ale mój kto jest chyba naprawdę niezniszczalny, jeśli tylko zabrać go do weterynarza), piątego chomika oraz żółwia i uwielbiam zwierzęta (poza owadami i pająkami, brrr). Dawanie zwierząt jako prezent to najgłupszy pomysł ever! No chyba, że tak jak ja uzgodniłam to z chłopakiem i kupił mi dwa pierwsze chomiki, ale ja wiedziałam o tym prezencie, przemyślałam decyzję...

    Jeśli masz ochotę - zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko o.o Ten kot, to faktycznie niezły wyczynowiec!
      Wiesz, myślę, że to działa inaczej, kiedy mówimy o prezencie jako przemyślanej pod każdym aspektem decyzji, a co innego kiedy: "ojeju, kupmy słodkiego szczeniaczka z kokardką!"

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.