13 września 2015

My Big Bookish Wedding TAG

Myślę, że ten TAG robił już praktycznie każdy. Postanowiłam jednak, że ja też go zrobię, gdy podpatrzyłam go u przyjaciółki na blogu. W każdym razie moje wesele... Ha, ha, to będzie ciekawe. Bardzo ciekawe. W każdym razie: Ladies and gentelmen! Welcome to the FREAKSHOW! Tak, zdecydowanie to jedyny dobry sposób na to, jak można określić perspektywę mojego ślubu. 
1. Kobieta, która pobierze ci wybrać suknię ślubną
Druga szansa! Wyszedł Adam. Cóż, może on też byłby chętny, aby w tym pomóc? Był w końcu bardzo miły, a więc czemu nie? Ale cóż... Adam ma swoją Julię, a suknię ma pomóc wybrać kobieta i to właśnie na wcześniej wspomnianą dziewoję padło. Miała gust do faceta, to może w kwestii ubrań też tak będzie? W każdym razie polegam na tym, że coś jej się uda. 

2. Kobieta, która urządzi ci wieczór panieński
Blue z Króla kruków! Na pewno będzie to bardzo interesujący wieczór panieński. Pełen mistycznych przemyśleń, szukania legendarnych ludzi, rozmów z duchami, kartami tarota i przepowiadaniem przeszłości. Aczkolwiek nie narzekałabym na towarzystwo dziewczyny, bo była naprawdę pozytywna. 

3. Mężczyzna, który odprowadzi cię do ołtarza
Chaol ze Szklanego tronu... A może już zostać przy tym ołtarzu i wziąć ze mną ślub...? Może mnie odprowadzić i zostać mężem. Naprawdę bym się nie obraziła! Wcale, a wcale! Ale nawet jeżeli ma być tylko kimś, na kim się wesprę i postaram nie zabić w szpilkach, to i tak się cieszę. 

4. Ksiądz
Biorąc pod uwagę, że jestem ateistką i planowałabym co najwyżej ślub cywilny, to jest to dość ciekawa kategoria... Ale skoro jest, to co zrobić? Padło na Mistrza i Małgorzatę. To będzie ciekawe, biorąc pod uwagę, że większość postaci pochodzi z piekła albo ma związek z magią i czymś zakazanym. A kto będzie mi udzielał ślubu? Sam Woland! Pan i władca Piekieł! Nie no, to naprawdę jest ciekawa ironia. Lubię takie paradoksy! 

5. Kto złapie welon?
Lindsay z 7 razy dziś. Cóż, po tym jak zginęła jej przyjaciółka, to trochę szczęścia się jej należy. Słusznie, że go złapała i wyjdzie za mąż. Może wtedy bardziej się ogarnie.


6. Osoba, która wygłosi przemówienie
Piotruś... Bleh... Czemu akurat, gdy była to Ja, diablica, to musiało pójść na "Piotrusia"...? Zdecydowanie lepiej poradziliby sobie Azazel, Beleth albo Lucek we własnej osobie. Notabene wyobrażacie sobie taką sytuację: Woland jako ksiądz, Lucyfer wygłaszający mowę? Mogłam wziąć jeszcze jakieś inne książki, w których pojawiają się demony i mieć nadzieję, że trafię na jeszcze inne postacie. A skoro głupi Piotruś ma wygłaszać przemówienie... Cóż, wyjdę. To moje wesele, więc mogę robić, co mi się żywnie podoba. A więc, kiedy ten nędzny śmiertelnik będzie przemawiać, mnie nie będzie w tym samym pomieszczeniu. Ewentualnie włączę Rains of Castamere i urządzę sobie red wedding na Piotrusiu... 

7. Wodzirej, czyli osobisty DJ
Josie z Następczyni. Poważnie? Josie? To musiała być akurat Josie? I co ona puści na tym weselu? Theme z My little pony? Zdecydowanie ona też ucierpi w trakcie mojego prywatnego red weddingu. 

8. Król parkietu
Salyor z Toxic! To królowa w sumie, a nie król, ale jakby miał być koniecznie facet, to wtedy pada na Gabe'a. A ta dwójka stanowiłaby idealną parę na parkiecie. Nie wiem, kto będzie moim mężem, ale ta dwójka mogłaby nas zastąpić przy ołtarzu. Zdecydowanie bym się o to nie obraziła! 


9. Osoba, która wypije za dużo i wyląduje pod stołem 
Ekhem, Josh pieprzony Bennett z Morza spokoju. Jak ta Natsya go pilnuje, że się tak schlał? No nic... Póki nie będzie rzygać, krzyczeć, rzucać się z balkonu i ślinić, to nie mam nic przeciwko. Oprócz tego może sobie kulturalnie leżeć pod stołem. Albo najlepiej urządzę bezalkoholowe wesele! I problem rozwiązany! 

10. Dam, dam da-dam, dam, dam, da-dam! Mąż!
Devlin ze Świetlistych cieni. Czytałam to już jakiś czas temu, więc do końca nie pamiętałam, jaki ten mój mąż jest. Na pewno nie był moją ulubioną postacią (ale moja ulubiona postać umiera), ani moją drugą ulubioną postacią (ta postać akurat przeżyje), ale miał z nimi coś wspólnego! Nie wypada spoilerować, a więc reszta tego zdania znajduje się jako adnotacja >spoiler alert< w końcu kto nie chciałby wróża, który ma własny dwór, prawda? >spoiler end< Jeżeli ktoś nie czytał tej serii, to polecam, a przynajmniej ja, która czytała to jakieś trzy lata temu gorąco poleca. A ja chyba muszę to przeczytać jeszcze raz i ponownie zapoznać się z moim mężem.

14 komentarzy:

  1. Ja dopiero niedawno natknęłam się na ten TAG :D
    Nie znam twojego męża, przykro mi :D
    Ale uhm, taaak, to byłoby ciekawe - ten z Mistrza i Małgorzaty księdzem (wybacz, książki nie polubiłam, a imię od razu wyleciało mi z głowy), Lucyfer wygłaszający przemówienie, Luc (z Demony. Pokusa) jako mąż, Voldemort upijający się pod stołem... To byłoby ciekawe :D Oh, i jeszcze Kleopatra z "Ja diablica" łapiąca bukiet... strzeż się Azazelu :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś go poznać. Jest bardzo miły :P Polecam tą serię, "Królowa lata", to pierwsza część. Choć nie wiem czy po trzech latach dalej uważałabym ją za tak dobrą, to pamiętam ją jako naprawdę ciekawą.
      Wesele szaleńców! Wtedy to byłoby faktycznie freakshow! :P Ciekawe, co by z tego wyszło.

      Usuń
    2. Uważam, że jakaś totalna masakra włączając w to twoje red wedding :D
      Hm, masz może na blogu recenzję tej "Królowej lata"? :)

      Usuń
    3. Oj no, ja tam się chcę pozbyć tylko dwóch osób... Bo Piotrusia nie zdzierżę.
      Niestety nie. Czytałam ją jeszcze zanim w mojej głowie pojawił się choćby zamysł istnienia Parzydełek. Mogę Ci co najwyżej wysłać recenzję mojej przyjaciółki sprzed dwóch lat, bo ona akurat zrecenzowała i opublikowała na swoim blogu :P Jej też się podobało, więc zdanie mamy podobne (przynajmniej jeżeli chodzi o pierwsze części, bo około trzeciej części doszło między nami do podziału poglądów).
      http://ognistastrzala.blogspot.com/2013/02/krolowa-lata-melissa-marr.html

      Usuń
    4. Okay, dziękuję za link, choć ja recenzowałam na początku książki sprzed blogerskiej - nazwijmy to - kariery ^^
      Też nie lubię Piotrusia xd Więc spoko, to akurat rozumiem :D

      Usuń
    5. Nie ma za co :)
      Cieszę się, że nie jestem osamotniona :P

      Usuń
  2. To by było wspaniałe wesele. :) A nie jakieś pitu-pitu, cały skład One Direction i Justin Bieber na męża. :P
    Noooo i szacun wielki za "Mistrza i Małgorzatę". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała poślubić jednego z wyżej przez ciebie wymienionych, to chyba popełniłabym seppuku :P

      Usuń
  3. Ja nie zrobiłam tego tagu, hehehe.
    Woland pewnie nie istnieje. A widzisz.
    E tam, taki ślub były spoko. Moi znajomi czuliby się w tym szatańskich towarzystwie jak u siebie. Oni i tak już mają haluny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, no widzisz :D Moi też, a przynajmniej w części, bo niektórym mogłoby to z leksza nie odpowiadać.

      Usuń
  4. Hahaha, ksiądz - "Mistrz i Małgorzata", powiadasz! Uwielbiam "Mistrzunia i Gosię", chyba pokuszę się i przeczytam jeszcze raz, może zdążę przed rozpoczęciem roku akademickiego. Przefajny tag, ale miałam przerwę od blogowania, także nie jestem totalnie na bieżąco. Ale mam nadzieję już być :) Pozdrawiam i zapraszam do byłego bykoralika, a dziś Kingi M. http://marzecodmieniawiatry.blog.pl i cieszę się, że wciąż tu jesteś i mam nadzieję, że mnie pamiętasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłym tygodniu idę na spektakl Mistrza i Małgorzaty <3
      Ooo, czyli rozumiem, że mój komentarz do ciebie dotarł? ^^ Miło to wiedzieć i na pewno będę do ciebie zaglądać.

      Usuń
  5. Woland udzielający ślubu ♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez prudence.