8 września 2015

Nie-znajomi online

Mój brak aktywności na blogu przez ostatnie kilka dni spowodowany był remontem pokoju. Moje rzeczy (włącznie z mózgiem) walały się po całym domu, nie mogłam spać we własnym pokoju i nie miałam czasu napisać nic więcej oprócz komentarzy na obserwowanych blogach. Ale teraz już wracam do roboty!
Kiedyś, gdy chciało się zawiązać relacje międzyludzkie trzeba było wyjść z domu, spotkać się z ludźmi, poprosić znajomych o przedstawienie komuś, pójść na imprezę, do kawiarni i tak dalej. Czasy się jednak zmieniły, powstał internet, a po jakimś czasie narodziły się tak zwane social media. Rozwój portali społecznościowych doprowadził do tego, że ludzie zaczęli rozmawiać ze sobą przez różne komunikatory: gadu-gadu, Skype, facebook, Myspace i inne mniej lub bardziej rozpowszechnione. W każdym razie doszło do tego, że ludzie zaczęli się zaczepiać w sieci i tam zawierać pierwsze kontakty. Utworzono portale randkowe, dzięki którym można było znaleźć swoją drugą połówkę. Oczywiście zamysł był jeden, a efekt już nie zawsze taki, jak planowany. Czy znajomości przez internet to coś faktycznie bardzo złego i niebezpiecznego? Tego tematu podjęłam się ze względu na filmik, na który ostatnio się natknęłam.
Zanim przejdę do bulwersowania się, kwestii pedofilii, Omegli i wszystkiego, co złe, be i w ogóle niefajne w poznawaniu ludzi online, to chcę najpierw przedstawić pozytywną stronę tej formy zapoznawania się z innymi. Z początku nikt nie sądził, że rozmowa z kimś przez maile czy portale społecznościowe może doprowadzić do tragedii. I nie zawsze tak się dzieje. Zdarza się, że poznawani w ten sposób ludzie okazują się być naprawdę pozytywnymi, wcale nie psychopatycznymi osobami, z którymi można odnaleźć wspólny język. Fajnie, jeżeli okaże się, że taka osoba mieszka w sąsiednim mieście, ale nie zawsze tak się dzieje. Czasami możemy poznać kogoś, pochodzącego z innej części Polski albo w ogóle z innego państwa i wtedy komunikatory się przydają. Aby obronić stwierdzenie, że nie każda osoba poznana w sieci to na pewno morderca, chcę się powołać na własną historię.
Nie zliczę ludzi, których poznałam przez internet. Było ich naprawdę mnóstwo. I to działo się na różne sposoby. Na samym początku działo się to ze względu na prowadzone przeze mnie blogi z opowiadaniami. Poznałam wtedy kilka innych autorek i rozmawiałyśmy ze sobą na gadu-gadu, czy przez e-maile. To był prawdopodobnie mój pierwszy kontakt z zupełnie obcymi osobami, których wiedziałam, że nigdy nie spotkam osobiście. Ale zazwyczaj były to krótkie znajomości, które urwały się w momencie, gdy skończyłam swoją działalność pisania opowiadań na Onecie. Inne osoby poznawałam nie tylko przez blogi, ale też fora czy gry komputerowe. Nie jestem do końca pewna jak, ale w jakiś magiczny sposób poznałam dziewczynę, która mieszka jakieś dziesięć kilometrów ode mnie. Założyłyśmy wspólnego bloga, raz się nawet spotkałyśmy, zjadłyśmy ciastka, a potem jakoś kontakt nam się urwał. Aczkolwiek zarówno ona, jak i jej przyjaciółka, nie okazała się być czterdziestoletnim psychopatą z siekierą.
Najciekawszą historią, jaką mogę przedstawić, jest poznanie pewnej dziewczyny przez YouTube'a. Musicie wiedzieć, że rzadko tam komentuję, zazwyczaj przeglądam, czasami coś "połapkuję", ale nie dodaję komentarzy. Zdarzyło mi się to zrobić kilka razy i jednego dnia, cztery lata temu, skomentowałam film jakiejś dziewczyny, dotyczący Naruto. Moja fascynacja anime dopiero się zaczynała i przeglądałam wtedy postacie typu OC innych ludzi. Między mną, a dziewczyną, ukrytą pod nickiem Chita, wywiązała się wymiana zdań w komentarzach, prywatnych wiadomościach na YouTubie, a potem na gadu-gadu. I wiecie co? Po czterech latach dalej ze sobą rozmawiamy! Co prawda jeszcze się nie spotkałyśmy, bo dzieli nas około 350 kilometrów, ale chcemy, aby do tego kiedyś doszło. Na przestrzeni kolejnych lat poznałam wielu innych ludzi, którzy byli naprawdę mili, pomocni i dobrze mi się z nimi rozmawiało, choć zazwyczaj znajomość umierała śmiercią naturalną. Nie zmienia to faktu, że mam paru znajomych, których nigdy nie widziałam na oczy, a rozmawiam z nimi tylko przez facebooka, fora czy Skype'a. Mimo to zgadzam się ze stwierdzeniem, że takie osoby można nazwać przyjaciółmi. Nie chodzi o to, aby widywać ich dzień w dzień, ale o tą więź, dzięki której można ze sobą rozmawiać godzinami i się nie nudzić.
Oczywiście nigdy nie jest tak kolorowo, jakby się chciało. I kiedyś nawet pisałam tutaj w pewnym stopniu o negatywnej stronie portali, które miały służyć do czegoś innego (klik). Niektóre portale społecznościowe powstały w celu zbliżenia do siebie ludzi, a jednak stały się czymś innym. Przykładowo pisałam jakiś czas temu o InterPals, gdzie powinno rozwijać się swoje zdolności językowe, poznawać ludzi z innych państw i tak dalej. W gruncie rzeczy większość ludzi, która wtedy do mnie napisała oferowała mi dziwne propozycje matrymonialne, a jedyną normalną osobą z którą udało mi się zamienić parę słów był Polak. Suma summarum strona nie zdała egzaminu i już nigdy więcej się na nią nie zalogowałam. Podobne rzeczy dzieją się też na gadu-gadu (tak, dalej z tego korzystam i rozmawiam z ludźmi przez ten komunikator) - ludzie piszą z ofertą "przyjaciół z korzyściami". Niektóre są komiczne, jak facet, który w pierwszej chwili napisał ile bierze na klatę i jakim autem jeździ, ale każda jedna tego typu wiadomość jest wkurzająca. Dlatego zawsze mam ustawiony status "niewidoczny" - ludzie, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem, a całej reszty nie powinno to obchodzić. Ale od czegoś takiego da się łatwo odciąć.
Prawdą jest jednak, że przy pomocy internetu można łatwo omamić drugą osobę. Ludzie zakładają fałszywe konta i wykorzystują je ku własnej uciesze. I to już nie zawsze dobrze się kończy. Można przeczytać mnóstwo historii o osobach, którym pisano na asku, tumblrze, facebooku czy innych stronach, jacy to oni są beznadziejni, przez co potem popełniali samobójstwa! Tego typu okrucieństwo w ludziach mnie przeraża i nie potrafię zrozumieć. Filmik, który wstawiałam na początku postu przedstawia jeszcze inną formę, mianowicie zakładanie fałszywych kont, a potem propozycje spotkania, które mogły skończyć się bardzo źle. Ze względu na takie sytuacje trzeba być ostrożnym z ludźmi, których poznaje się online. Po paru rozmowach nie powinno się podawać swojego adresu, godzić na spotkanie i biec do jakiejś ciemnej alejki, gdzie wiesz, że nikt nie chodzi. Przy poznawaniu znajomych online najlepiej zrobić to w miejscu pełnym innych osób, za dnia i przekonać się, czy ten ktoś, to na pewno ta osoba, której zdjęcia widziało się na facebooku.
Myślę, że przyjaźnie i ogólnie znajomości online nie są złe. A przynajmniej nie zawsze, bo czasami można w ten sposób poznać super osoby i odnaleźć w nich wsparcie potrzebne w danej sytuacji (takie osoby też znałam). Wydaje mi się jednak, że trzeba być wtedy ostrożniejszym, dłużej ciągnąć etap, w którym zna się tą osobę tylko przez komunikator. Nie mówię, że mamy od razu zakładać, że ten ktoś, po drugiej stronie na pewno nas zamorduje przy pierwszej możliwej okazji, ale nie podawajmy takiej osobie od razu numeru telefonu, adresu i tym podobnych. Bo to może nie zawsze kończy się przyjaźnią.

8 komentarzy:

  1. Taaak, fałszywe konta, oferty tych przyjaciół z korzyściami... Ja miałam wielu znajomych przez neta - i dziewczyny, i chłopaków. Nawet obecnie piszę z dwoma takimi osobami. Zawsze jednak trafiam na osoby mieszkające daleko, z którymi nie mam możliwości zbytnio się spotkać... To moim zdaniem minus. Minusem znajomości przez internet jest to, że możesz pisać z 51 Januszem pedofilem... Dlatego na takie spotkania z osobami dopiero co poznanymi nie chodziłabym i tak sama - chyba, że naprawdę dużo z tą osobą bym pisała (np. tak, jak teraz z Meredith ^^)
    Ogólnie lubię poznawać ludzi, Internet to też doskonały sposób kontaktu ze znajomymi, ale moim zdaniem to też te kontakty ogranicza. Częściej gada się na FB niż w realnym życiu, smutne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam zawsze tego pecha, jeżeli chodzi o odległość (z wyjątkiem jednego razu, który opisałam w poście).
      W sumie każda znajomość ma swoje plusy i minusy, niezależnie od tego czy jest internetowa czy w prawdziwym świecie. Ale to prawda, że ta forma może być bardziej niebezpieczna.
      Taaak, zgadzam się z tym, ale czasami to jedyna opcja, na przykład, gdy znajomi wyjeżdżają do różnych miast studiować, to internet będzie najczęstszą możliwością rozmów.

      Usuń
  2. Mnie Internet uratowal, to on wyciagnal mnie z depresji. Tam poznalam przyjaciol, z ktorymi utrzymuje kontakt juz od lat, dzieki nim poznalam mange i anime i jestem taka osoba, jaka jestem.
    Dziwne propozycje nie byly mi jeszcze skladane nigdy, a bylam nawet w internetowej sekcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny argument, działający na korzyść internetowych znajomości :P Też znalazłam tam wsparcie, więc rozumiem.
      To chyba miałaś szczęście, skoro nigdy się z tym nie spotkałaś :P

      Usuń
  3. Ma sens to co piszesz. :) Aczkolwiek mnie osobiście taki problem nie dotyka, bo ludzie, których poznaję przez internet, to blogerzy książkowi, blogerzy, którzy kochają to co ja, którzy w gruncie rzeczy - są siłą spajającą mnie w złe dni. W sensie, ile razy, kiedy miałam doła, włączałam bloga, czytałam komentarze, odpisywałam na mejle od czytelników bloga, albo pisałam na FB z blogerami, których poznałam własnie przez Feniksa - okazywali się cudownym sposobem na wyjście z załamania. :)
    Aczkolwiek mam na uwadze niebezpieczeństwo jakie niesie internet, dlatego niewiele osób wie gdzie mieszkam, a jeszcze mniej, jak naprawdę się nazywam. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, blogi często mogą motywować :D Mi też to zawsze poprawia humor ^^
      Słusznie, ja to "zdradzam" nielicznym i tylko wtedy, gdy już ich dobrze poznam.

      Usuń
  4. Świetnie to wszystko opisałaś, a filmik to już w ogóle wisienka na torcie :P Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia jakie niesie zawieranie znajomości przez internet przez co są nieostrożne i może to doprowadzić do tragedii :(( Być może Twój post otworzy im oczy bo nie tyczy się to tylko dzieci w przedziale wiekowym 11-16 lat, ale również dorosłych kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za miłe słowa :)
      Cóż, nie musi to otworzyć oczu od razu wielu osobom, ale jakby wpłynęło to chociaż na zachowanie jednej osoby, to byłoby super.

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.