6 października 2015

LBA#3 oraz LBA#4

Czasami narzekam na to, że dobrze się uczę. Obecnie siedzę sobie na moim całkiem nowym uniwersytecie, przed aulą i czekam. A na co? Ano, kazano mi tutaj przyjść na próbę, aby reprezentować mój kierunek (pierwszoroczniaków ku gwoli ścisłości) na inauguracji (hip hip hura). Ogólnie nie powiem, abym była zachwycona siedzeniem na wyjątkowo niewygodnych schodach i czekaniu na to. Mam złe przeczucia, że będę jedyną osobą, która na to przyjdzie. I też bym nie przyszła, ale list w imieniu rektora przyszedł zarówno pocztą, jak i e-mailem. Stąd mam wrażenie, że odmowa jest niedopuszczalna. Możliwe, że za jakiś czas napiszę coś więcej na temat tego jak mi się studiuje, ale potrzebuję trochę więcej niż parę dni wykładów. A na razie w tym znudzeniu i dopiero zapoznawaniu się ze światem studiowania postanowiłam odpowiedzieć na dwa Liebster Blog Award do których zostałam nominowana. Obydwóm blogerkom baaardzo za to dziękuję! ^^ Cieszę, że ktoś też zwrócił uwagę na Parzydełka i postanowił je nominować. A teraz już przechodzę do rzeczy! 


1. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk i dlaczego?
Ojej, nie wiem. Czyżbym poległa już na pierwszym pytaniu? Cóż... Nie posiadam jako takiego ulubionego kosmetyku. Nie używam ich zbyt wielu, a żadnego z nich nie mogę nazwać tym moim ukochanym. Jeżeli jednak chodzi o typowe kategorie kosmetyków, to kocham różnorakie lakiery do paznokci. 

2. Czego najbardziej żałujesz w życiu?
Chyba tak ogólnie, to najbardziej tego, że czasami nie słuchałam bardziej siebie, tylko polegałam na tym, co inni mi mówili. A w ostatecznym rozrachunku wychodziło na to, że lepiej byłoby gdybym posłuchała swojej intuicji, a nie czyjegoś zdania. 

3. W jakim kraju chciałabyś się urodzić?
Nie mam zielonego pojęcia! Polska nie jest idealna, a ja nie jestem patriotką, ale nie wyobrażam sobie urodzenia się w innym państwie. Jeżeli jednak miałabym coś wybrać, to możliwe, że jakiś ciepły kraj, jak na przykład Włochy. Padłoby również na Anglię, ponieważ to miejsce też chciałabym kiedyś odwiedzić, a więc pewnie jedno z tych dwóch. 

4. Jesteś optymistką czy pesymistką?
To zależy! Jeżeli chodzi o kwestie związane z innymi ludźmi, to jestem ogromną optymistką: wszystkim dookoła na pewno wszystko się uda. I jestem o tym przekonana, że jak się postarają, to ich plany wypalą. Ale jeżeli chodzi o moją przyszłość, to jestem ogromną pesymistką. 

5. Ulubione utwory muzyczne.
Hm, w sumie to nie wiem. To bardzo często się zmienia, a więc nie potrafię sprecyzować, który jest moim ulubionym utworem non stop. Kiedyś powiedziałabym, że pewnie jakaś piosenka Nightwisha. A teraz? Zależy od humoru. Prawdopodobnie padłoby na jakieś piosenki Shinedown (45, Enemies, Sound of Madness i wiele, wiele innych), Skilleta (cała płyta Rise) czy Offspringa (de facto 90% piosenek). 

6. Coś, co zmieniło Twoje życie i światopogląd.
Ogólnie to myślę, że na mój światopogląd bardzo wpłynęło samo dorastanie. To może banalna odpowiedź, ale taka prawda. Im byłam starsza tym więcej myślałam i zastanawiałam się nad różnymi rzeczami, przez co mój światopogląd się zmieniał. Chyba największym - nazwijmy to - przełomem, był fakt, kiedy uświadomiłam sobie, że jestem ateistką. Nastąpiło to - fanfary proszę - w trakcie mszy na bierzmowanie. 

7. Książka, która wywarła na Tobie największe wrażenie. Napisz dlaczego.
Wiele książek wywarło na mnie duże wrażenie ze względu na poruszane tematy. Na pewno mam dziwne odczucia, kiedy czytam książki dotyczące śmierci. Nie musi to być coś wysokich lotów. Ba! Obydwie te książki nie należą do jakiejś wspaniałej literatury lektur szkolnych czy innych klasyków. Mam tutaj na myśli Pomiędzy światami oraz 7 razy dziś. Obydwa tytuły poruszają temat umierania - główne bohaterki w obydwu przypadkach są martwe, ale dalej nie opuszczają padołu ludzkiego, ponieważ jedna z nich zostaje duchem, a druga przeżywa dzień śmierci siedem razy. Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta również należy do książek przez które zastanawiałam się trochę więcej. Może nie tylko nad życiem (choć temat śmierci jest w niej obecny), ale również nad fizyką kwantową. 

8. Gdybyś mogła mieć jakieś magiczne moce, co by to było?
Możliwość podróżowania w czasie. W pierwszej chwili pomyślałam: nieśmiertelność! Po to, aby dożyć tych wszystkich fajnych i niefajnych rzeczy w przyszłości. Ale to trochę depresyjne i w sumie nie wiem, czy dotyczy bezpośrednio magicznych mocy. Dlatego zdecydowałam się na możliwość podróży w czasie. Wtedy z miłą chęcią przyjrzałabym się wydarzeniom z przeszłości, będąc ich bezpośrednim świadkiem oraz z przyszłości, aby dowiedzieć się, jak potoczyły się losy ludzkości. Tak, to zdecydowanie byłaby najlepsza moc na świecie! 

9. Słońce czy deszcz?
Słońce, słońce, słońce i słońce. A! No i słońce. Wolę, jak jest cieplutko, milutko i przyjemnie. 

10. Gdybyś mogła przenieść się w przeszłość, to jakie czasy byś wybrała?
Nie wiem... Może Starożytny Egipt albo okres świetności Majów albo może Antyczną Grecję albo... O! Lata dwudzieste XX wieku. To też byłby fajny okres, o którym bardzo lubię czytać. Więc cóż, z miłą chęcią bym się tam przeniosła.

11. Ulubiona technika dbania o siebie.
Sen. Bo sen to też forma dbania o siebie, prawda? Organizm się regeneruje i te sprawy. A do tego jest bardzo przyjemną techniką. 


1. Jaki jest Twój ulubiony napój?
Zależy od pogody. Bardzo lubię granitę, choć zapewne moja przyjaciółka uparłaby się, że częściej wybieram lody, gdy jest gorąco. A jeżeli jest zimno, to kocham mocną, czarną herbatę z sokiem malinowym! Jest słodko-gorzka i do tego z nutą kwasku. Jak dla mnie idealne na rozgrzanie się i posiedzenie pod kocem. 

2. Kolory w których czujesz się najlepiej?
Ciemne. Czarny, ciemnofioletowy, ciemnozielony... Lubię też czerwony! 

3. Gdybyś mogła wybrać zwierzę, którym chciałabyś być, to byłabyś...
Meduzą? Niektóre żyją bardzo długo, pływają sobie w morzu, tak sobie dryfują z falami... Do tego są ładne, eteryczne i takie delikatne. 

4. Ulubione miejsce na świecie.
Z tych, w których byłam? Hm, nie wiem czy mam jedno ulubione. Bardzo lubię zamki... I biblioteki! One zawsze wprawiają mnie w dobry nastrój. Jakoś zawsze czuję się weselej w ruinach jakiegoś starego pałacu czy fortecy albo pośród książek. Takie miejsca działają kojąco. 

5. Czym się interesujesz?
Wieloma rzeczami. Książkami, filmami, serialami, anime, mangą, trochę grami komputerowymi, rysuję, piszę opowiadania, lubię sobie poczytać o astronomii, fizyce kwantowej oraz interesuje mnie termin "zakazanej archeologii". Ogólnie potrafię słuchać i zainteresować się wieloma tematami, jeżeli ktoś, kto się na tym zna zacznie ciekawie opowiadać. 

6. Gdybyś mogła zmienić coś w swoim życiu, to co byś zmieniła?
Chyba to trochę podobne do pytania o to, czego najbardziej żałuję. Zmieniłabym to, abym częściej słuchała siebie zamiast innych. 

7. Jaki jest Twój największy pożeracz czasu?
Internet... W Internecie spędzam większość dnia. Czy to w telefonie czy po powrocie do domu. Ogólnie bardzo dużo siedzę przed komputerem. Na wykładach notuję na tablecie, w domu siedzę na laptopie. Na drugim miejscu pewnie pożeraczem czasu będą książki. 

8. Rzecz bez której nie opuszczasz domu.
Telefon. Kiedyś było mi obojętne czy go mam ze sobą czy nie. A teraz, nawet jeżeli nie mogę z niego dzwonić czasami, to i tak go noszę. I zazwyczaj jeszcze do rzeczy, które muszę mieć ze sobą należą klucze (w końcu, jak wyjdę, to nie chcę, aby wynieśli mi cały dobytek! Jeszcze lodówkę by zabrali!). 

9. Wolisz prysznic czy kąpiel w wannie?
Prysznic. Szybciej, wygodniej, praktyczniej. Nie mam czasu na kąpiele, które mnie trochę nudzą. 

10. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
Ponownie nie wiem. Tak, jak w przypadku poprzedniego LBA. 

11. Miejsce, w którym chciałabyś spędzić tegoroczne wakacje?
Jakiś ciepły kraj z dostępem do morza Śródziemnego. Tam czułabym się bardzo dobrze. Leżałabym w cieniu, czytając książki i jedząc lody, a potem pływała w przyjemnie ciepłym morzu. To zdecydowanie byłaby idealna forma wakacji!

Jeżeli chodzi o kwestię pytań i nominacji to raczej nie jestem w tym zbyt dobra. Może następnym razem uda mi się coś wymyślić i nominować kilka osób.
To chyba tyle na dziś. Przypominam jeszcze o tym, że założyłam drugiego bloga o anime oraz mandze na którego serdecznie zapraszam: Animaniaczki

11 komentarzy:

  1. O tak, przejechanie się na tym, co podsuwali inni. Skądś to znam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, plus jest taki, że człowiek uczy się na błędach. Przez to mam nadzieję, że podobne sytuacje się nie będą powtarzać.

      Usuń
  2. Studiowałam przez 3,5 roku i ani razu nie byłam na inauguracji roku. Choćby mnie koniami ciągnęli, nie poszłabym. :D
    Msza podczas bierzmowania - ciekawy moment, by zrozumieć, że jest się ateistą. :) Ja nie poszłam do bierzmowania. Trochę wcześniej doszłam do wniosku, że mnie i religii jest nie po drodze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, w przyszłym roku już nie pójdę. Dzisiaj na szczęście udało mi się to przeżyć.
      Prawda, że ciekawy? To była niemal iluminacja. Tylko chyba nie taka, jakiej oczekiwano :P

      Usuń
  3. Pozwól, że w tym miejscu wypowiem się na temat debiutu pani Oliver, nad którym tak bardzo się zachwycasz... lecz mnie w ogóle nie porwała. Owszem, widać, jak bardzo Samantha się zmieniła, ile decyzji podjęła, niekoniecznie dobrych i jaką cenę za wszystko zapłaciła. Jednak czy to porusza aż tak ważną kwestię? Umieranie umieraniem, jednak uważam całe przedstawienie świata nastolatki za zbyt przekolorowane i schematyczne w stylu "highschool queen". Jestem ciekawa, czy w Ameryce naprawdę jest tak w szkołach, czy to tylko jedno wielkie kłamstwo i przerysowanie? Gdyby Oliver przedstawiła to wszystko w bardziej realny sposób, gdybym mogła wyobrazić sobie taką postać/sytuację w prawdziwym świecie (pomijając oczywiście sam fakt siedmiokrotnego powtarzania danego dnia) i wczuć się w akcję nie słuchając głosu z tyłu głowy, że przecież TO już gdzieś było... chyba wystawiłabym tej książce lepszą ocenę. Ale to tylko moja subiektywna opinia i masz prawo się z nią nie zgodzić, nie mam tutaj zamiaru nikogo obrażać ;)
    U mnie bezspoilerowa recenzja książki, której główna bohaterka zabija dotykiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Może i to było momentami schematyczne, ale mi naprawdę się podobało mimo tego i do mnie przemówiło. Więc uznaję to za jedną z fajniejszych książek, które czytałam. Jeżeli chodzi o to, czy naprawdę tak jest, to też mnie to czasami zastanawia. A niestety nie ma kogo spytać, aby się o tym przekonać :P
      Jeżeli chodzi o książkę, którą zrecenzowałaś - "Dotyk Julii" czy też kolejna część - to osobiście tą serię uznaję za słabą. Wymiękłam po pierwszej części, bo pomysł wydał mi się nieciekawy i nudny. Także, jak widać w przypadku książek wszystko jest kwestią gustu. :D

      Usuń
    2. Przperaszam, ale jeżeli chodzi o Tahereh Mafi, to muszę odpowiedzieć :)
      Może i pomysł nie jest jakiś wielce oryginalny, bo nie jest, ot, kolejna powieść dla młodzieży i chyba nic poza tym, ale ja zakochałam się w stylu pisania autorki. Postacie swoją drogą, zresztą jak w recenzji napisane Julia denerwuje mnie przestraszliwie, ale słownictwo, czarowanie słowem i te piękne sentencje praktycznie na każdej stronie zdobyły moje serce. Także fabuła nie grzeszy jakąś prędkością akcji ani niczym w tym stylu, także kunszt pisarski autorki wynagradza nam wszystko. Aczkolwiek to trójkąt miłosny mnie okropnie denerwuje, bo Adam to, Adam tamto, a obok stoi taki przystojny Warner :D

      Usuń
    3. Tak, dokładnie o tą serię chodziło.
      Czytałam pierwszą część w te wakacje i naprawdę mi się nie spodobała. Może i styl był w porządku, ale fabuła, która mnie znużyła oraz bohaterka, która mnie szczerze denerwowała zadziałały na niekorzyść. I w tym przypadku nawet styl nie złagodził mojej opinii czy nie zadziałał na korzyść tej serii.
      Aczkolwiek zgodzę się, że czytając wolałam Warnera od Adama :P

      Usuń
  4. W sumie interesujace pytanie, jeśli chodzi o żałowanie czegoś. Ja kieruję się swoją intuicją, ale muszę przyznać, że chwilami bardzo źle na tym wychodzę. :) Wooh! Na bierzmowaniu? :) Interesujące. Mnie zajęło parę lat, żeby zacząć podważać wszystko co się tyczy Kościoła i Boga. Parę lat, czyli zaczęłam generalnie na początku tego roku, jakoś przed Wielkanocą. I choć nie powiedziałabym, że jestem ateistką, to stawiam, że moje myślenie bardziej świadczą o agnostyźmie. :)
    Plus, z tego co kojarzę, meduzy żyją w cholerę długo. :)
    Podzielam miłość do zamków i bibliotek! Głównie dlatego chciałabym na jakimś mieszkać. Zamku w sensie. Który miałby ogromną, ogromną, ogromną-w-stylu-"Piękna i Bestia"-bibliotekę. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ciężko znaleźć złoty środek między intuicją a radami innych. Byle nie popaść w skrajność.
      Yep. Nagle sobie to uświadomiłam. Na chwilę przed tym całym "namaszczeniem" (czy jak to fachowo określić).
      Ja osobiście biję się między agnostycyzmem, a ateizmem. Czasami skłaniam się bardziej do tego pierwszego, ale ostatnio dominuje ateizm.
      Ano, żyją. Też bym tak chciała!
      Wooo, to piękna wizja <3 Czy jeżeli kiedyś uda ci się spełnić to marzenie i będziesz mieć zamek z biblioteką, to będę mogła wpaść? Przyniosę ciastka!

      Usuń
    2. Tymi ciastkami mnie kupiłaś. Zapraszam! :D

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.