29 listopada 2015

O czym marzy meduza?

Miałam wczoraj urodziny. Dziewiętnaste ku gwoli ścisłości. Nie są to żadne przełomowe urodziny. Można jedynie powiedzieć, że ostatnie "-naste" i za rok będę się konfrontować z kolejną "dziesiątką". Wiele osób życzyło mi "spełnienia wszystkich marzeń". Niby to takie typowe, sama to zawsze ludziom mówię, gdy mają urodziny, ale zaczęłam się zastanawiać nad tymi marzeniami. Ogólnie mam ich całkiem sporo, a teraz chyba można śmiało powiedzieć, że jestem w tym wieku, kiedy przychodzi te marzenia łatwo spełniać. Jestem pełnoletnia, studiuję, mam - jak to się mówi - siłę, chęci, motywację i zdrowie. A że wychodzę z założenia, iż marzenia się spełniają tylko trzeba im trochę pomóc, to liczę na spełnienie chociaż części jeszcze przed końcem studiów.


Wydać książkę

To moje marzenie numer jeden. Noszę je w sobie od kiedy po raz pierwszy zaczęłam pisać opowiadania na własną rękę (na własną rękę, bo mam jedno, które powstało na zasadzie: ja mówię, babcia spisuje, gdy miałam z cztery, pięć lat). W każdym razie liczne "dzieła" powstawały odręcznie, a z czasem na komputerze. Z niektórych byłam dumna, a teraz gdy na nie spoglądam, to... Kapuściński dobrze powiedział, że nie powinno się czytać tego, co się napisało, bo to masochizm albo samouwielbienie. W moim przypadku chodziło o to pierwsze. Jednak od jakiegoś czasu pracuję nad czymś naprawdę zawzięcie. I choć moja dwójka czytelników może narzekać, że rozdziały powstają zbyt wolno, to jednak po raz pierwszy do czegoś tak bardzo się przykładam. 
Poza tym nie chodzi o samo wydanie książki, bo jeden egzemplarz można sobie wydać na własną rękę. Chodzi mi o to, aby blogerzy napisali, co sądzą (nawet gdyby mieli to zjechać, twierdząc, że musiałam coś ćpać, gdy to pisałam), żeby była grupa, której się moja powieść spodoba (większa niż kilkoro moich znajomych, którzy dostają pliki w Wordzie), a z czasem zapełnić jedną z półek w moim domu książkami, na grzbietach których znajdzie się moje nazwisko. 


Odwiedzić ciekawe miejsca na świecie 

Pisałam kiedyś o moich sześciu wymarzonych wakacyjnych podróżach, których od momentu tej notki nie zrealizowałam (minęły tylko cztery miesiące, przez ten czas nie zostałam milionerką i nie udało mi się odwiedzić Peru - niestety). Lubię zwiedzać i oglądać różne miejsca, poznawać kulturę i kosztować regionalnych potraw dla danych narodowości. I choć moja mama uważa, że nie pokazuję nigdy po sobie zachwytu, to naprawdę ja to wszystko przeżywam wewnętrznie. I jakbym stanęła przed Sfinksem, to pierwsze, co bym powiedziała, to nie "zrób mi zdjęcie, trzeba to wrzucić na fejsa!", tylko "Panie przewodniku, co pan sądzi o zniszczeniu Sfinksa w trakcie neolitycznej ery deszczowej?. 
Okay, może wyjazd do Peru w trakcie studiów jest mało możliwy, ale Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone? Skoro wymiany studenckie obowiązują, to dlaczego miałoby się nie udać? Co jak co, ale wydaje mi się, że dzięki wyjazdom w ramach Aisecu czy Erasmusa da się wiele zdziałać jeżeli chodzi o studiowanie w innym państwie niż Polska. 


Zostać dobrą dziennikarką 

Z początku chciałam napisać "zostać dziennikarką", ale potem sobie uświadomiłam, że to jest dosyć proste. Bardziej zależy mi na tym, aby być "dobrą dziennikarką". Bo tutaj pojawia się już problem. Chciałabym pisać to, co myślę i być faktycznie "czwartą władzą", a nie opłaconą przez kogoś paniusią, która napisze pochlebny artykulik za odpowiednią kwotę pieniędzy. I mam wrażenie, że w związku z tym iż posiadam jakiś kręgosłup moralny z tym związany, to będzie mi trochę ciężej... 
Na razie jestem na dobrej drodze do spełnienia marzenia o zawodzie. Podjęłam odpowiednie studia, staram się jak najwięcej pisać i udzielać. A więc mam nadzieję, że kiedyś spojrzę na gazetę (czy to papierową czy internetową), gdzie zobaczę swój artykuł i będę zadowolona z tego, co udało mi się osiągnąć. I nie będę o sobie myśleć jako o osobie, która się sprzedała. 


Kilka kwestii materialnych

Każdy ma listę paru rzeczy, które widzi, a potem sobie myśli "o matko, muszę to mieć". I ja mam dwie takie rzeczy, które mi się bardzo (ale to naprawdę bardzo marzą. Na pierwszym miejscu jest wielka biblioteka w moim domu. Kocham książki i na razie zajmują one tylko dwa regały, ale oczami wyobraźni widzę pomieszczenie pełne półek zapełnionych powieściami. 
Jestem w trakcie zdawania prawa jazdy, a więc robię to z myślą, że kiedyś będę prowadzić samochód i będę z niego korzystać na co dzień. W związku z tym marzy mi się auto. Ale nie byle jakie! Otóż, niestety, kiedy widzę starego Chervoleta mam ochotę to auto porwać i dać mu ciepły dom. A dokładnie zrobiłabym tak szczególnie z dwoma modelami: Chevrolet Impala 1967 oraz Chevrolet Corvette C1... No bo powiedzcie: czy to poniższe auto nie jest piękne? 


A jakie wy macie największe marzenia? 

22 komentarze:

  1. Tak nie do końca w temacie, ale damn, chyba lubię Twój blog właśnie głównie za takie "lajfstajlowe" notki. ^^ Strasznie sympatyczne, no i zawsze miło wiedzieć, że po drugiej stronie bloga siedzi jakaś faktyczna osoba, a nie random z zainternecia.

    Co do marzeń, część moich pokrywa się z tymi wypisanymi przez Ciebie. Wydanie książki, wielka biblioteczka, odwiedzenie paru ciekawych miejsc - piszę się na to. Swoją drogą, właśnie naszła mnie ochota na napisanie takiej notki, ale to byłby już straszliwy offtop.
    Mam nadzieję, że uda Ci się je wszystkie zrealizować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję, to bardzo miłe! Cieszę się, jak ktoś docenia to, co piszę :) Też lubię wiedzieć, że blogerzy też są ludźmi, którzy wspomną od czasu do czasu o czymś, co dotyczy ich samych. Bo niby fajnie czytać recenzje, ale to właśnie te notki o życiu danej osoby sprawiają, że bloger pod danym nickiem nabiera ludzkich kształtów.

      Mam nadzieję, że twoje marzenia się spełnią co do jednego! Podobnie jak myśl o napisaniu podobnej notki.
      A offtopy mi nie przeszkadzają :P

      Usuń
  2. Masz bardzo ciekawe marzenia:). I z serca ci życzę, byś je spełniła! Póki masz możliwości czasowe i ZDROWOTNE! Wiem, co mówię...bo zdrowie jest moim największym marzeniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Z tego, co piszesz na swoim blogu, to na tyle orientuję się w sytuacji. Musi ci być ciężko, ale wierzę, że mimo tej przeciwności losu tobie również uda się spełnić wszystkie marzenia :)

      Usuń
  3. Przyznam, że wydanie książki oraz posiadanie takiej wielkiej biblioteczki to również jedne z moich marzeń. Mam nadzieję, że uda nam się je spełnić! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Biblioteczka w domu - też o tym marzę. :)
    Życzę Ci, byś zrealizowała każde ze swoich marzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tobie również życzę wielkiej biblioteczki!

      Usuń
  5. No to wszystkiego najlepszego - żeby udało się zrealizować wszystkie punkty z listy, no a przynajmniej większość, bo podejrzewam, że niektóre z wiekiem mogą się zmienić, chociaż nie wiem, które mogłoby to być :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, aby którekolwiek mogłoby się zmienić :P Może z czasem spojrzałabym realnie na prywatną bibliotekę, ale na razie nie.

      Usuń
  6. Ooo, piosenka z Zaplątanych <3
    Wybacz, ale musiałam to na początek :D
    A więc - spóźnione WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO JELLYFISH ♥♥♥ Oby udało ci się spełnić wszystkie marzenia ♥♥♥ Zwłaszcza to o wydaniu książki, bo chcę wtedy jej egzemplarz dla siebie ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Jeżeli wydam, to Ty na pewno dostaniesz egzemplarz recenzencki :D

      Usuń
  7. Nasze marzenia się pokrywają *o* tylko zamiast chęci bycia dziennikarzem i tego samochodu, to mam nadzieję znaleźć jakąś pracę dobrze płatną oraz taką która mnie zadowoli - ha ha... marzenie ściętej głowy. A wiesz o czym jeszcze marzę? Między innymi o odkryciu śmierci Poego, o zapełnieniu wszystkich wolnych regałów książkami ( a nawet więcej), o napisaniu z tobą książki, o zrobieniu cosplayu, o zorganizowaniiu wiedzówki z anime oraz wiele wiele innych :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty nie masz wolnych regałów. Twoje marzenie powinno brzmieć "mieć więcej regałów i móc je zapełnić książkami"! :D
      A napisanie razem książki i zrobienie cosplayu to cel, a nie marzenie. Tylko musimy się zebrać w sobie. A wiedzówka... Mam wrażenie, że naszej wiedzówki nikt by nie odgadł :P

      Usuń
    2. Czy próbujesz mi wmówić, że nie mam żadnych marzeń? :P

      Usuń
    3. Nie taki miałam zamiar! Chodziło mi o to, że "cele" są łatwiejsze do realizacji od "marzeń". A więc te rzeczy na pewno się uda osiągnąć :D

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! A przede wszystkim zdrowia i weny do spełnienia wszystkich Twoich marzeń. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Ci spełnienia wszystkich wymienionych przez Ciebie marzeń oraz wielu innych, które przyjdą Ci do głowy w przyszłości. Samochód faktycznie prezentuję się niesamowicie :D Trochę spóźnione te moje życzenia, ale lepiej późno niż wcale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Ten samochód to cud na kółkach!

      Usuń
  10. Marzenia! Marzenia to coś, czym w sumie żyję! Podobnie jak Ty - chciałabym wydać książkę, ale wolałabym, by na grzbiecie znalazł się mój pseudonim, a nie prawdziwe nazwisko. ;) Już sobie planuję, że będę takim autorem-niewidkiem. XD
    Również chciałabym zwiedzić świat. *_*
    I ja chciałabym jeszcze zostać disneyowskim scenarzystą. *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor incognito :D Ciekawy pomysł, życzę powodzenia.
      A zostanie scenarzystą disneyowskim to cudne marzenie! ^^

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.