11 listopada 2015

Studenci niestudiujący

Są rzeczy, których nie potrafię zrozumieć. Są też ludzie, których tok rozumowania jest dla mnie nie do ogarnięcia. Takie osoby znajdę między innymi u siebie na kierunku. Po półtora miesiąca poznawania tych osób, dochodzę do wniosku, że niektórych stwierdzeń nigdy nie będę w stanie zrozumieć jeżeli chodzi o studentów. Nie mówię o ogóle, bo nie mam pojęcia, jak to wygląda na innych kierunkach, ale na moim zauważyłam dość dziwną rzecz. I moją reakcję może najlepiej podsumować poniższy gif.

O co chodzi? W sumie pisałam o tym już wcześniej w mojej pierwsze notce na temat studiów, ale tutaj postanowiłam się trochę bardziej nad tym zastanowić. Chodzi dokładnie o ludzi, którzy idą na dany kierunek, ale zachowują się jakby urwali się z choinki. Zanim zaczęłam studiować spodziewałam się, że spotkam tam ludzi, którzy będą mieli podobne zainteresowania, podobne aspiracje, którzy zrozumieją jak to beznadziejnie byłoby żyć gdyby zakazano pisania. Delikatnie mówiąc: rozczarowałam się. 
W notce "Jellyfish studiuje" wspomniałam, że nie rozumiem ludzi, którzy idą na kierunek humanistyczny i nie lubią pisać ani czytać. Po półtora miesiąca studiowania dziennikarstwa dalej tego nie zrozumiałam, a wręcz przeciwnie! W mojej głowie pojawiło się jeszcze więcej myśli z tym związanych. Niektórzy ci ludzie po prostu mnie fascynują. 
Widzicie, fakt, że trzeba czytać jest dla tych ludzi przerażający. Gdy zobaczą "grubszą" (no ich zdaniem to istne tomiszcze), trzystu stronicową książkę - umierają. Bo jak to trzeba coś czytać?! Po co, na co, dlaczego...? I jak właściwie mamy w kilka miesięcy przeczytać książkę historyczną? Nie lubię historii, a przynajmniej nie takiej, której uczą w szkołach (nauczyciele mnie za bardzo zrazili), ale przeczytam. Wypożyczyłam ją już nawet! I wiecie - nie było tak strasznie, jak myślałam. W jeden wieczór przeczytałam sto stron (co w sumie nie jest jakąś wielką liczbą). A jednak reakcje w grupie były na poziomie: "nie masz co z życiem robić, prawda?". Tego, że szybko czytam nikt nie wziął pod uwagę. 

Są też ludzie, którzy narzekają na dziennikarstwie, że trzeba pisać. Faktycznie wykładowcy rzucili nas od razu na głęboką wodę i nie tłumacząc za wiele kazali zrobić to, to i jeszcze tamto. Wiele osób to przerosło. Usłyszałam nawet stwierdzenie, że takie pisanie artykułów "jest bezsensu". Ogarnięcie tego też mnie przerosło. To po cholerę na dziennikarstwo? Ja wiem, że niektórzy mają od razu aspirację do pracy w telewizji i wyglądania przed kamerą, ale to jest złudna nadzieja. Trzeba było napisać artykuł na osiem tysięcy znaków. Ludzie uznali, że to za dużo i że wyczerpali temat po pięciuset znakach. Myślę, że ma to związek z tym, że niektórzy wybrali sobie "poważne", "dorosłe" tematy, o których nie mają zielonego pojęcia. A do tego żyjemy w świecie, gdzie najważniejsza jest skrótowość. Plus - skoro ktoś nie czyta książek, bo są za długie, to też napisanie czegoś dłuższego będzie go przerastało. 
Są też tacy, którym nie chce im się tyłków z domów ruszać, nie chodzą na żadne wykłady, a potem sępią o notatki od tych, którzy byli. Najlepsze jest to, że burzą się, gdy nikt nie chce się podzielić tym, co napisał. Ja tam się nie dziwię. Też te prośby na facebookowej grupie ignoruję. Może i jestem wredna, ale trudno. Rozumiem, gdy ktoś jest chory, wtedy nie ma problemu. Bywam naiwna, ale nie uwierzę, że siedemdziesiąt osób pochorowało się na jeden dzień. 
Niektórzy wybrali ten kierunek, bo uznali, że będzie łatwo zdać. Cóż... Krzyżyk na drogę. Dla mnie nie istnieje pojęcie "łatwe studia". 
Grupa osób z tych, o których jest ta notka, są naprawdę fajnymi osobami, z którymi da się pogadać. Jednak nie potrafię zrozumieć takiego zachowania i toku rozumowania. Po co iść na kierunek, który cię nie interesuje, na którym trzeba będzie robić coś, czego się nie chce. Potem mamy wysyp ludzi z papierkiem bez pokrycia w umiejętnościach. Skoro chcieli pójść na studia, aby co drugi dzień wychodzić na piwo, to równie dobrze mogli sobie darować i nie iść na studia. Mam wrażenie, że takie osoby można określić mianem studentów niestudiujących, bo jednak: jak tu mówić o studiowaniu dziennikarstwa, gdy nie chce się pisać, czytać i uznaje się to za głupie?

Ale może to ja jestem nadgorliwa.

28 komentarzy:

  1. Moja droga, nie jesteś w żadnym stopniu nadgorliwa. Masz rację - po co poszli na studia, skoro ich to przerasta? Chyba naoglądali się zbyt dużo amerykańskich filmów, gdzie studenci nic nie robią tylko chodzą na imprezy i jakoś udaje im się zdać (ach, te filmowe realia!). U mnie na kierunku nie ma ani jednej osoby, który miałaby problem ze studiami w tym sensie że ich to przerasta i nie chce im się pisac. Ale, jak sama wiesz, mój kierunek wybrały raczej takie osoby które kochają czytać i kochają pisac, więc problemów nie ma :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze wiesz z moich opowieści, dla nich chodzenie na studia to wieczne picie piwa. Zazdroszczę ci tego, że masz samych ludzi zainteresowanych kierunkiem :P

      Usuń
  2. Jeśli już się czegoś podjęło, to wydaje mi się, że wypadałoby wykrzesać z siebie chociaż trochę. Ja osobiście w tym roku poszłam na kierunek na który bardzo chciałam iść od dawna, z tym, że od momentu kiedy zakwalifikowałam się na studia do czasu gdy naukę rozpoczęłam minęło trochę czasu, w moim życiu sporo się wydarzyło i teraz mój kierunek przestał mnie interesować. Postanowiłam jednak dać sobie czas (bo wiadomo jak raz mi się odmieniło, to może i drugi) i chociaż teraz jestem niemal na 99% pewna, że w przyszłym roku będę chciała zmienić obraną przeze mnie drogę to teraz staram się dawać coś z siebie tam gdzie jestem, żeby nie całkowicie nie zmarnować roku życia...za rok dalej będę przekonana, że chcę to rzucić, to to zrobię, bo nie widzę sensu marnowania czasu sobie i innym (a może właśnie stwierdzę, że to był jednak dobry wybór, kto wie)...ale jak już zaczęłam to planuję dać z siebie jak najwięcej nieważne jak się to wszystko dalej potoczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wychodzę z tego założenia. I nie wydaje mi się, aby te osoby po prostu chcą przelecieć przez studia ot tak.
      A jaki kierunek rozważasz jako ten nowy? :) Mam nadzieję, że uda ci się wybrać taki, z którego będziesz faktycznie zadowolona. Trzymam za to kciuki.

      Usuń
  3. O jeżu, jakbym była na takim kierunku, to pewnie jeszcze dłuższy tekst byłabym w stanie stworzyć, bo na ogół więcej piszę, niż mówię. Ci ludzie chyba nie posiadają zbyt wysoko rozwiniętej wyobraźni, bo jak mają taką awersję do czytania, zostaje jeszcze oglądanie wiadomości, czy rozmowa z kimś, kto wydaje im się ciekawy. Albo chociaż jakieś krótkie teksty w gazetach. Te sposoby również pomagają w choć niewielkim poszerzeniu słownictwa, no ale lepiej się opierdalać i czekać na mannę z nieba, albo pomoc w stylu odwalenia całej roboty. Szkoda słów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też stworzyłam dłuższy niż na 8 tys :P I musiałam się ograniczać, bo najchętniej napisałabym jeszcze więcej. Niby są potrzebne te krótkie teksty, to prawda. Ale niektórzy naprawdę nic nie chcą pisać czegokolwiek, tylko, jak to ujęłaś, czekają na mannę z nieba :P

      Usuń
  4. Będą czystki. U mnie przyjęli 120 osób na pierwszy rok. Na ten semestr rejestrowało się 69. Trochę już odeszło. Z czasem trochę olewa się część wykładów, bo po prostu nie warto. Miałam tak z matematyki - babka i tak wysyłała to, co mówiła. A na wykładach często tak mieszała... No akurat z dziennikarstwem jest tak, że powinno się umieć (już nawet nie lubić) pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie czy u mnie też będą takie czystki.
      Ja wiem, że niektóre wykłady można omijać. Ale nie rozumiem tego wzburzenia w stosunku do ludzi, którzy na nich byli i nie chcą wysyłać notatek. Jak nie byli, to powinni się liczyć z tym, że mogą notatek nie otrzymać. Bo u nas jednak wykładowcy nic nie wysyłają :P Co najwyżej wysyłają za drzwi jeżeli ktoś przeszkadza.

      Usuń
  5. Nie ma to jak iść na dziennikarstwo i narzekać, że trzeba pisać. Hahaha, dobre. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo na studia humanistyczne idą ludzie, którzy po prostu nie chca się męczyć, a mieć skończone jakieś studia i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze. Są osoby, które idą na takie kierunki, bo wynika to z ich zainteresowań. Ale racja, spora część osób wybiera takie kierunki z braku laku, co jest irytujące.

      Usuń
  7. Hah, miałam niedawno podobną sytuację na lekcji polskiego. Grupka pięcioosobowa, w tym ja. Mieliśmy wykonać jedno polecenie. No to jedna dziewczyna wyjmuje kartkę i udaje, że coś pisze. Mówiłam im wszystko, dosłownie, jak ja interpretuję tekst i dosłownie wszystko im podałam jak na tacy. A one takie leniwe, że nawet pisać im się nie chciało, więc kartkę dały mi, żebym sama sobie napisała. No szczyt bezczelności! Mało tego, zdziwione były, jak się dowiedziały, że czytam lektury! Że w ogóle lubię czytać! Jak przeczytałam ''Przedwiośnie'' na wakacjach to aż się wzburzyły! W ich głosie było wyraźniej słychać ironię...a z samego dialogu wywnioskowałam, że skoro czytam to mam dużo czasu i nic poza tym nie robię...poważnie? Wszystkie gadały o swoich paznokciach, ciotce, piesku, bawiły się telefonami...no ja nie wiem, do tej pory jestem wkurzona i aż mnie coś chwyta!
    Niestety, są takie ''dziunie'' i jest ich coraz więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wolę być jednak "dziwna". Już na studiach parę razy z tego zasłynęłam. Aż strach pomyśleć jaką niektórzy muszą mieć już wyrobioną opinię na mój temat!
      Ale moim zdaniem praca teraz się opłaci w przyszłości i wyjdzie nam na dobre :) Takie dziewczyny są irytujące, ale chyba można je tylko ignorować. Choć to trudne gdy trzeba z nimi współpracować.

      Usuń
    2. A tam, się przejmujesz:). Ja już przywykłam do swojej ''dziwności''. Jesteśmy inne i to jest super!:)
      Nie no, to na pewno, ale zamiast może ignorować, to może też współczuć;]. Jak to sobie kiedyś w życiu poradzi;].

      Usuń
  8. Myślę, że wcale nie jesteś nadgorliwa. Sama nie potrafię zrozumieć osób, które wybrały się na ten kierunek, a nie są nim w ogóle zainteresowani ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że nie tylko ja tak myślę :P

      Usuń
  9. Ja studiowałam informatykę i z racji, że wiele materiałów dostawaliśmy od wykładowców, z wielu wykładów zrezygnowałam i chodziłam na te, gdzie sprawdzano obecność. Wielu wykładowców też po prostu potrafiło znudzić na śmierć, więc nie uśmiechało mi się chodzenie na takie wykłady. Byli tacy, co totalnie odchodzili od tematu wykładu i zaczynali opowiadać o swoim prywatnym życiu, zapominając o całym świecie. :D
    A co do tych agentów na Twoim roku - jak nic to są tacy, co to chcą zostać paniami/panami z telewizji, więc po co im pisanie, jak będą biegali z kamerą. Problem tylko w tym, że w dzisiejszych czasach każdy może coś takiego robić i nie trzeba do biegania z kamerą i kręcenia materiałów żadnych studiów. Żeby zostać dziennikarzem, trzeba mieć studia, a tych bez czytania i pisania tekstów się nie skończy. Koło się zamyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, mogą zanudzić, ale nam niestety wykładowcy nie wysyłają żadnych materiałów i żeby posiadać wiedzę trzeba albo chodzić na wykłady albo zapoznać się z "lekturą obowiązkową".
      Zgadzam się z tobą. No, ale co z tym zrobić? Ich się nie przegada.

      Usuń
  10. Na moim kierunku sytuacja jest identyczna, jednak wiąże się to po prostu ze złudzeniami na temat danego kierunku ;) A co do wykładów mam identyczną sytuację, ale nikt nie ma problemu z pożyczeniem notatek do skserowania. Niektórzy dojeżdżają parę godzin, a jak po wykładzie są 2 okienka czyli prawie 5 h przed kolejnymi zajęciami no to proszę cię...Akurat ja daleko nie mieszkam, i na wykładach się pojawiam głównie dlatego że wolę swoje notatki w których mogę się połapać, ale jeszcze nie zdarzyło się żebym nie dała komuś jak poprosił ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat na moim kierunku nie ma żadnych okienek, więc w sumie nie ma tego problemu.
      Jeżeli chodzi o dojazdy, to akurat tak się składa, że wiele z tych osób, które nie przychodzą mieszkają w tym samym mieście w którym jest uczelnia i nie mają wybitnie długiej drogi.
      Bo na przykład rozumiem to, że gościowi, który na godzinę 8 rano wstaje o 4 żeby dojechać dwoma pociągami i tramwajem na studia nie będzie się opłacało przyjść na jeden wykład.

      Usuń
  11. Istnieją tacy ludzie? Sądziłam, że skoro dziennikarstwo to kierunek powiązany z przedmiotami humanistycznymi, to idą tam ludzie z duszą humanisty, którzy cenią dobrą książkę, czytają z przyjemnością. ;) Zaskoczyłaś mnie niezwykle negatywnie...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to negatywnie zaskoczyło... Ale niestety taka prawda.

      Usuń
  12. Tacy ludzie znajda się wszędzie, ja mam to samo u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie tylko u mnie. Choć to jakoś szczególnie nie pociesza, że jest aż tyle takich osób.

      Usuń
  13. Tak, jak pisałam ci juz chyba wcześniej - ja jestem w klasie na konkretnym kierunku. Ludzi interesujących się tam reklamą jest tam.... 2. Dokładnie, słownie dwie. Na dwadzieścia dwie :D Więc taaak, tacy ludzie znajdą się wszędzie :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez prudence.