6 listopada 2016

LBA #6

Za nominację do Liebster Blog Award, którego już dość długo nie było na moim blogu, bardzo dziękuję JustinaJ z bloga Strona pierwsza. Dzisiaj trochę pytań o książkach, szybkości pisania i o szkole. Serdecznie zapraszam do lektury! 


1. Jaki język uważasz za najładniejszy?
Och, ciężkie pytanie... Bardzo lubię angielski, dobrze mi się w nim rozmawia i lubię jego brzmienie. Myślę, że to będzie na pierwszym miejscu. Wysoko w rankingu znajdzie się też japoński, którego słuchać również bardzo lubię. Za to całkowicie nie rozumiem zachwytu francuskim! Uczyłam się tego języka trzy lata i zdecydowanie nie jestem fanką.

2. Recenzje piszesz szybko czy zajmuje ci to trochę czasu?
Ogólnie piszę szybko. Bardzo szybko. Dlatego, gdy mam w głowie pomysł i wiem, co chcę "przelać na papier", to pisanie tekstu przychodzi mi z łatwością. Kiedy muszę zastanowić się, przeanalizować, to może mi to zająć parę godzin. Jednak recenzje anime na Animaniaczkach (na które zapraszam bardzo serdecznie wszystkich otaku) zdarza mi się pisać nawet w 30-40 minut!


3. Czy lubisz czytać stare książki?
Stare w kontekście roku premiery? Jeżeli tak, to lubię. Jednym z moich ulubionych twórców jest Edgar Allan Poe, który pisał wiersze i opowiadania w pierwszej połowie XIX wieku. Innym przykładem klasyka, którego twórczość kocham jest Francis Scott Fitzgerald. Staram się nie patrzeć na książkę z perspektywy - stara, nowa, tylko ze względu na zawartą treść. Dlatego za równie dobry mogę uznać wydany w 2012 "Szklany tron", a także "Wehikuł czasu" z 1895 roku.

4. Wolisz od czasu do czasu uprawiać nicnierobienie czy zawsze mieć dużo spraw na głowie?
Zależy. Zazwyczaj mam sporo na głowie i lubię to, ponieważ się nie nudzę i czuję, że nie marnuję czasu. Dzięki robieniu większej liczby rzeczy mam wrażenie, że dobrze udaje mi się wykorzystywać każdą minutę, mam dużo radości i wieczorem mam satysfakcję, że coś zrobiłam. Jednak czasami mam takie dni, kiedy potrzebuję rano zrobić sobie tosty, herbatę, włączyć komputer i od rana do wieczora oglądać anime, seriale, grać w gry i nie myśleć o świecie. Lubię mawiać, że w takie dni jestem w "trybie zombie" - głównie przez to, że dużo wtedy śpię i zapominam o tym, że wypada np. jeść, pić albo zmienić od czasu do czasu pozycję na krześle.


5. Wymień swoje ulubione i nielubiane przedmioty w szkole.
Przez dziewięć lat mojej edukacji (właściwie dziewięć i pół jeżeli liczyć pierwszy semestr studiów) mierzyłam się z historią (ba! nawet z rozszerzoną). I żaden, ale to żaden, nauczyciel nie był w stanie zainteresować mnie tym przedmiotem. Tematy, które mnie ciekawiły były przerabiane po łebkach, a większość dłużyła mi się i z trudem przychodziło mi uczenie się na sprawdziany (to dlatego przyjaciółka musiała mi potem na nich pomagać). Nigdy nie lubiłam także chemii, która wydawała mi się skomplikowana. Nie umiałam pojąć tych wszystkich reakcji, a marni nauczyciele bez talentu do tłumaczenia wcale nie pomagali. 
Za to z lubianych przedmiotów muszę wymienić język polski - zawsze trafiałam na cudowne nauczycielki, które zaszczepiły we mnie chęć pogłębia wiedzy z dziedziny poprawności języka oraz zainteresowanie pisaniem i czytaniem. Lubiłam także fizykę, a nad jej brakiem ubolewam do dziś. (Dodatkowo odczuwałam sympatię w stosunku do matematyki i plastyki)

6. Czy jacyś Twoi nauczyciele zapadli Ci w pamięć?
To na pewno! Zawsze znajdą się tacy, których po latach będzie się wspominać - czy dobrze czy źle. Wydaje mi się, że najwięcej takich godnych uwagi było w liceum. Przede wszystkim moja polonistka, która zawsze wspierała mnie w dążeniu do spełnienia marzenia o dziennikarstwie. Zawsze była chętna do wysłuchania, wytłumaczenia, a ja rzuciłabym wszystko dla prowadzonej przez nią gazetki szkolnej. Inną taką osobą był mój wuefista. Chociaż jestem sportową łamagą, to on jakoś to akceptował i nie był sadystycznym, znęcającym się nad uczniami tyranem. Doceniał starania, obecność, rzucał żartobliwe komentarze i sarkastyczne uwagi. Prawdopodobnie z jego osobą w roli głównej jestem w stanie wymienić najwięcej zabawnych sytuacji z nauczycielami w liceum (poczynając od tego, że w pierwszej klasie przeraźliwie się go bałam, a kończąc na tym, że na studiach, gdy odwiedzam liceum, z radością przychodzę z nim pogawędzić i pożartować). Negatywnie zapadła mi w pamięć moja nauczycielka angielskiego, która - gdyby nie zajęcia z dodatkowego angielskiego w szkole językowej - zapewne obrzydziłaby mi ten język tak bardzo, jak to tylko możliwe. Poza tym jej swoiste znęcanie się nad uczniami nie jest rzeczą, którą się ot tak zapomina.
Istotnymi nauczycielami byli także moja plastyczka oraz nauczycielka biologii w szkole podstawowej, a w gimnazjum matematyczka i polonistka. O! I nie mogę zapomnieć o nauczycielach z dodatkowych zajęć - nauczycielu matematyki w klasie maturalnej oraz nauczycielce angielskiego z drugiej klasy liceum.


7. Wymień jedno ze swoich marzeń
Myślę, że tutaj na uwagę zasługuje moje największe - chęć publikacji książki. Dążę do zrealizowania tego marzenia, ponieważ wierzę, że się spełniają, o ile zechce się im pomóc. To dlatego piszę, piszę i wymyślam nowe wątki fabularne. Staram się rozwijać w kontekście poprawności językowej i wierzę, że pewnego dnia uda mi się zrealizować to marzenie.

8. Czy masz ulubione wydawnictwo?
Zapewne w gimnazjum odpowiedziałabym, że jest to Amber, jednak ono odeszło w zapomnienie wraz z moją fascynacją paranormal romance. Dlatego obecnie na pierwszym miejscu znajdują się zapewne dwa - Uroboros, gdzie publikują książki niektóre moje ulubione autorki - Sarah J. Maas, Marta Kisiel - oraz MAG, które zajmuje się publikacją fantastyki.

9. Czy interesujesz się sztuką? (np. malarstwem, teatrem, architekturą)
Tak! Kiedy byłam w szkole podstawowej rysowałam tak dużo, że przez myśl przeszło mi pójście w przyszłości na ASP, jednak marzenie odeszło w odstawkę wraz z przeprowadzką. Zresztą wtedy zainteresowałam się pisaniem, co też jest formą sztuki. Mam ulubionego malarza, dla wystaw którego jestem w stanie rzucić wszystko i pojechać zobaczyć jego obrazy. Uwielbiam atmosferę galerii sztuki oraz muzeów. Mogłabym tam spędzić wiele godzin, przyglądając się starym oraz nowym obrazom. Jeżeli za to chodzi o teatr, to od paru dobrych lat udawało mi się odwiedzać go co roku (uświadamia mi to, że w tym roku się nie udało). Także na pewno szeroko rozumiana sztuka jest wśród moich zainteresowań.

10. Czy zwracasz uwagę na to, jak został przetłumaczony tytuł książki?
Tak, tak, tak... Bardzo często zerkam na tytuł oryginalny i porównuję go z polskim. Wiem, że nie zawsze można zachować całkowitą zgodność, ale są momenty, kiedy czuję się sfrustrowana tym, w jaki sposób pokaleczono tytuł. Tym bardziej, że w kontekście fabularnym zmienienie tytułu odmienia niektóre aspekty fabularne. Kiedy uczepię się jakiego felernego tłumaczenia, to długo potrafię nad nim ubolewać.


11. Czy czytasz (z własnej woli) książki niebeletrystyczne? 
Owszem. Wspomniałam wcześniej, że interesujące mnie wątki historyczne były pomijane na zajęciach. To właśnie na ich temat lubię sobie doczytać, a szczególnie, jeżeli porusza to temat tzw. "zakazanej archeologii". Kiedy wpada mi w ręce książka z dziedziny paranauki oraz parapsychologii, to także z chęcią się nią zainteresuję - szczególnie, że to hobby mojej mamy i posiadamy sporo pozycji traktujących na ten temat (zresztą, to pokazuje pewne priorytety w moim domu: regał zawalony książkami o Atlantydzie, reinkarnacji, kosmitach, nawiedzonych miejscach, starożytnych kulturach, klątwach, zakazanej archeologii, książki historyczne, trochę paleontologii, a gdzieś daleko za nimi - Pismo Święte). Oprócz tego czasem poczytam coś o fizyce oraz ezoteryce.

A ja przeprowadzę wśród was mini LBA, ponieważ nigdy nie wiem, kogo powinnam nominować. Dlatego, drodzy czytelnicy Parzydełek, powiedzcie mi:
Możesz wskrzesić i zaprosić na kolację trzy osoby - kto to będzie i o czym rozmawiacie?

23 komentarze:

  1. Genialny ten obrazek z pisaniem na klawiaturze! :D Ja mam wrażenie, że ja tak piszę recenzje, bo... 30-40 minut to serio muszę nie wiedzieć, co napisać o książce :D Ale ja zawsze szybko pisałam :P
    Ja nigdy nie lubiłam swoich wfistów, aż do teraz, a tak się składało, że poza 1-2 kl gim. to byli moi wychowawcy ;/ Ale tak, tacy sadystyczni są najgorsi :P Choć ja na takiego nigdy nie trafiłam, to chyba gdybym trafiła, nie lubiłabym sportu tak, jak lubię teraz :P
    Też uważam, że angielski jest cudnym językiem <3

    Ale te osoby to mogą być z książek? :P Bo jeśli tak to:
    Beleth - ale ja chcę z nim osobną kolację <3 Taką najlepiej ze śniadaniem, obiadem, kolejną kolacją i kolejnym śniadaniem <3
    Fletchera, aby mógł mi podarować jako mojego demona tę uroczą salamanderkę <3
    I może jakąś bohaterkę.... O wiem, Wolhę, abym mogła się od niej nauczyć czarów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też szybko piszę, najszybciej przychodzi mi przepisywanie (np. slajdów na wykładach), przy recenzji zazwyczaj spowolnienie wynika z zastanowienia się "ok, to co teraz...?"
      To miałaś niezłe "szczęście" do nauczycieli z tego przedmiotu, to trzeba przyznać!

      Ooo, Beleth <3 Całkowicie się z Tobą zgadzam!

      Usuń
  2. No nie wierzę, że ktoś jeszcze czyta ,,Wehikuł czasu'' :o Świetna książka i podziwiam, że przeczytałaś.
    Trzy osoby takie co naprawdę istniały?
    Zdzisław Beksiński- po filmie o nim stwierdziłam o rany, ale świetny człowiek, choć jego malarstwem interesowałam się trochę wcześniej.
    David Bovie- w sumie zaczęłam go słuchać dopiero po jego śmierci i to okazjonalnie w radiu, ale szczerze wydaje mi się, że też jest ciekawą postacią.
    Audrey Hepburn- niesamowita aktorka. Bardziej może ze względu na aparycję, jednak zawsze coś :)
    A o czym byśmy rozmawiali? Pewnie o wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że jest świetna :D
      O, Beksiński, choć nie należy do grona trójki o której pomyślałam w pierwszej chwili, to jakbym miała wybrać czwórkę... Na pewno by się tam znalazł.
      Bardzo ciekawy dobór interesujących osób :D

      Usuń
  3. Uwielbiam angielski<3, od zawsze kochałam się w tym języku i mam nadzieję, że studia tego nie zmienią. Nadzieję mam w j.niemieckim i błagam niebiosa, bym w końcu się czegoś nauczyła i na nowo polubiła ten język!

    Hmm...
    - James Horner - wielki kompozytor muzyki filmowej, znany m.in z ''Titanica'', ''Avatara'', ''Niesamowitego Spider-Mana'' etc. Chciałabym się dowiedzieć, skąd on czerpie inspiracje, czym się kieruje generalnie poznać go jako osobę.
    - z fantastyki to Quicksilvera z ''Avengers ; Wiek Ultrona''. Co prawda bohaterowie Marvelowscy mają to do siebie, że wciąż ożywają, tak Quicksilver jeszcze nia miał takiej okazji i czekam;]
    - hmm...nie wiem kogo jeszcze...może Heatha Ledgera, studium wiedzy jak on mógł tak genialnie zagrać Jokera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję! Ufam, że wszystko pójdzie po Twojej myśli :)

      Och, Heath Ledger! Porozmawiać z nim, to by było coś.

      Usuń
  4. Dlaczego tylko 3 ja się pytam? :( Ale skoro już muszę wybrać, to stawiam na tę trójkę:
    1) Jezus - chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego :)
    2) Adam Mickiewicz - chciałbym go poznać, dowiedzieć się, jaki naprawdę jest nasz narodowy wieszcz :D I co miało być w pierwszej części "Dziadów"! <3
    3) Alan Rickman - usłyszeć choć na sekundę jego głos w rzeczywistości: bezcenne <3
    Co prawda trochę to mieszanka wybuchowo-epokowa, ale byłoby ciekawie :P <3
    A jakie są Twoje trzy typy, droga Meduzo? (stawiam, że choć jednego jestem w stanie zgadnąć!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A spodziewałam się Kofty na tej liście!
      U mnie byłoby to: E. A. Poe, Nicola Tesla oraz Albert Einstein. Chociaż z chęcią doczepiłabym czwartego - Zdzisława Beksińskiego, a nawet i piątego - F. S. Fitzgeralda.
      Niemniej dwóm pierwszym zadałabym to samo pytanie: jak zginąłeś? A trzeciemu: jakie były twoje ostatnie słowa, bo twoja pielęgniarka nie znała niemieckiego!

      Usuń
    2. Poego i Teslę przewidziałam! <3 Jestem mistrzem! :D O, Fitzgeralda też bym chętnie spotkała!

      Usuń
  5. W podstawówce rozważałaś ASP?! Ja wówczas nawet nie wiedziałam co jest po gimnazjum...
    Ja zaczęłam lubić historię po skończeniu edukacji oficjalnej, chociaż od zawsze miałam jakieś zainteresowania starożytnością :3 Fizyka... Hm... Ciekawa, ale zniechęciła mnie pani P. z gimbazy.

    Kogo bym wskrzesiła? He he...
    No wiadomo, że Poego! Pogadałabym sobie o jego twórczości i w końcu dowiedziałabym się jak umarł. A! I jeszcze pokazałabym współczesne nawiązania do jego osoby, jestem ciekawa co by powiedział, gdyby zobaczył że jest w mandze z szopem XD
    Drugą osobą, którą wskrzesiłabym to... Aleksander Wielki. Jestem ciekawa jak udało mu się podbić tyle terytoriów - może jakieś rady by dał...
    Ogólnie fajnie byłoby wskrzesic wiele fikcyjnych postaci, które umarły tak na amen ^^
    Ale pamiętajmy, że wskrzeszenie ma zawsze negatywne konsekwencje i nie zdziwiłabym się, gdyby zbudzili się jako krwiożercze zombie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, bardzo dużo rysowałam, chodziłam na kursy do MDKów i innych, gdzie tylko się dało i bardzo poważnie to rozważałam, ale się przeprowadziłam.
      Nie lubiłaś fizyki w gimnazjum, ale projekt robiłyśmy właśnie z tego <3

      Poe jest u mnie numerem jeden i też bym chciała się tego dowiedzieć! Myślę, że chciałby wtedy jak najszybciej wrócić do swojego grobu.
      Chcesz podbijać świat? :P
      Oczywiście, możliwe, że by nas zeżarli. Ale wyobraź sobie - zginąć zeżartym przez Poego czy Einsteina, to nawet nie brzmi źle!

      Usuń
    2. Ja...? I podbój świata...? Nieeeee
      Myślę, że w żadnym przypadku nie chcę zostać zjedzona żywcem XD

      Usuń
    3. To na pewno byłoby bolesne...

      Usuń
  6. To bardzo trudne zadanie wybrać tylko 3 osoby,ale po długich namysłach wybrałam takich o to "przystojniaków":
    1) Gilbert Blythe - ale tego z pierwszych książek o Ani, wtedy byłaby jeszcze szansa, aby został moim mężem :P
    2) Edvard Munch - pewnie podziękowałabym za stworzenie najcudowniejszego obrazu (oczywiście mowa tutaj o "Krzyku") <3
    3) Henryk Sienkiewicz - tego to bym okrzyczała, jak mógł doprowadzić do tego, aby w mojej ulubionej książce Danusia umarła :(

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gilbert <3 No tak, mogłam przewidzieć Muncha :P Twój ukochany artysta i obraz! Okrzyczeć Sienkiewicza? No nieźle, nieźle.

      Usuń
  7. O jakie turbo tempo pisania recenzji, mnie potrafią zabrać nawet 6 godzin >:C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nieźle, całkiem sporo!

      Usuń
    2. Bo ja siedzę nad każdym zdaniem jak nienormalna ;_;

      Usuń
  8. Francuski i mnie jakoś odpycha. To po rosyjskim język, którego nie chciałabym się nauczyć. Do końca nie wiem dlaczego. Ale za to hiszpański to dla mnie ukochany język.
    A osoby? Hmm, jakość stronię od całej strony śmierci i wskrzeszania. Aczkolwiek, gdybym mogła z kimś porozmawiać zza światów, wypytałabym się o to całe życie po śmierci: czy piekło istnieje, czy Bóg zagląda do Nieba i czy ten Czyściec jest trudny do przejścia :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We francuskim jest coś dziwnego, coś takiego, co również mi wydaje się niezbyt interesujące. Za to rosyjski mi się podobał.
      O, to też dobre podejście do tego tematu! Również jestem ciekawa, jak to tam wygląda i czy w ogóle.

      Usuń
  9. U mnie zazwyczaj jest tak, że jak mam za dużo na głowie, to narzekam, że nie mam czasu. Kiedy znajduję wolny wieczór, zaczynam narzekać na nudę. Nie dogodzisz. :D
    Wspomniałaś o tłumaczeniach tytułów: moim "faworytem" jest seria Raven Boys, zwłaszcza niefortunnie przetłumaczony pierwszy tom. :)
    Co do Twojego pytania, to musiałabym się nad tym porządnie zastanowić. Chwilowo przychodzą mi do głowy tylko postaci fikcyjne. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, a tak to często jest. I tak źle i tak niedobrze -znam to.
      Och tak, to jest chyba mój faworyt przy przywołaniu marnego tłumaczenia. Jakoś niby z 4 tomem wybrnęli, ale i tak pomijając drugi tom, to każdy z nich jest bardzo specyficznie przetłumaczony.
      Postacie fikcyjne też mogą być :D

      Usuń

Szablon wykonany przez prudence.