12 sierpnia 2017

"Zły Romeo" – recenzja [Book Tour]


Tytuł: "Zły Romeo"
Cykl: Starcrossed, 1
Autor: Leisa Rayven
Data premiery: Otwarte
Wydawnictwo: 29 marca 2017

Cassie to urocza dziewczyna, z kolei Ethan ma reputację złego chłopca. Ich ścieżki przecinają się w szkole aktorskiej, kiedy okazuje się, że dwójkę młodych artystów łączy niesamowita chemia. Ich role w "Romeo i Julii" zmieniają wszystko, jednak serce Julii zostaje złamane. Po latach spotykają się na Broadwayu  czy uda im się odbudować to, co kiedyś było między nimi?

Och Romeo, czemuż ty jesteś Romeo! Szekspira zawsze kochałam. Omawianie jego sztuk było dla mnie przyjemnością na lekcjach języka polskiego, niektóre jego dzieła czytałam także hobbystycznie, a poza tym lubiłam twory popkultury nawiązujące do szekspirowskich wątków. I tak, jak kocham Szekspira, tak zawsze nienawidziłam Romea i Julii. Osobiście uważałam to za bezsensowną tragedię, w której brakuje jakiejkolwiek logiki, jednak to wywód na zupełnie inny post.

Niemniej, mimo mojej antypatii wobec najbardziej znanego romansu na świecie, postanowiłam sięgnąć po to New Adult, kiedy zobaczyłam, że Just yśka organizuje Book Tour. Lektura brzmiała na niewymagającą, zabawną, a pozytywne recenzje tylko zachęcały do sięgnięcia po powieść Rayven. Czy faktycznie było warto?


Zacznę od plusów. Jestem fanką wprowadzonego przez autorkę zabiegu: akcja została podzielona na czasu studenckie Cass i Ethana oraz na to, co dzieje się obecnie. W ten sposób historia powoli składa się w spójną całość, pokazując nam, dlaczego postacie traktują się w taki, a nie inny sposób. Jak dla mnie jest to niezwykle udany zabieg, który sprawia, że lektura staje się niejako wyjątkowa i wyróżnia się na tle innych.

Od pierwszych stron polubiłam poczucie humoru autorki. Wiele razy wybuchałam śmiechem, kiedy Cass dokonywała błyskotliwych porównań. Poza tym książka jest przesiąknięta uwielbianym przeze mnie sarkazmem. Bohaterowie przerzucają się gierkami słownymi, a w ten sposób sprawiają, że ich dialogi są zabawne i niesamowite.

Sama fabuła, chociaż jest przewidywalna, to nie należy do złych. Historia jest poukładana, spójna i ciekawa. Co prawda brakuje jej niesamowitych zwrotów akcji, ale nie mogę też jej zakwalifikować jako tragedii na miarę Dręczyciela. Wręcz pojawiły się elementy, które doceniam – mianowicie bohater, który ma problem natury psychologicznej, odwiedza stosownego lekarza. 


Niestety powieści daleko do ideału. Główna bohaterka wiele razy pokazuje, że przez całe swoje studenckie życie potrafi myśleć tylko o jednym: zaciągnięciu Ethana do łóżka. Doprawdy, czytanie wpisów w pamiętniku Cass, która rozwodzi się nad przyrodzeniem chłopaka było drogą przez mękę. W takich momentach uważałam główną bohaterkę za niezwykle żałosną i ciężko było mi spoglądać na nią przychylniej.

Wspomniałam, że fabuła jest spójna, ale przewidywalna. Cóż, jeżeli ktoś czytał wcześniej kilka New Adult, to Zły Romeo jest typowy. Czułam, że gdybym zrobiła listę elementów pojawiających się w tym gatunku, to śmiało mogłabym odhaczyć większość w trakcie czytania powieści Rayven. Przez to momentami bywałam znudzona. Do tego stopnia, że w środku książki przechodziłam kryzys przez blisko dwieście stron, zanim na nowo udało mi się wciągnąć.

Książka nie jest zła, ale nie sprawia, że chcę przeczytać drugi tom i zapoznać się lepiej z dalszymi losami Ethana i Cassie. Sumując plus oraz minusy Złego Romea śmiało stwierdzam, że książka jest przeciętna. Czytałam o wiele gorsze New Adult, ale też zdecydowanie bardziej wciągające.

5 komentarzy:

  1. Wchodząc tutaj spodziewałam się większych bluzgów, a tu się okazuje, że jednak się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, widzisz, widzisz :D
      Książka była dość przeciętna, a że czytałam gorsze, to też nie prezentuje się aż tak źle.

      Usuń
  2. Przybijam Ci piąteczkę w sprawie Szekspira! Też go bardzo lubiłam, nawet temat prezentacji maturalnej miałam z nim związany :) "Romeo i Julia" faktycznie do ulubionych jego pozycji się nie zaliczały ("Otello" <3 "Burza" <3).
    YA raczej nie czytuję, a skoro ta jest taka typowa to chyba nie jestem zainteresowana. Zresztą to, że bohaterka chce zaciągnąć chłopaka do łóżka już mnie odstrasza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją ulubioną sztuką jest "Sen nocy letniej"! <3
      Odpuść sobie tę książkę w tym układzie. Nie warto po nią sięgać.

      Usuń
  3. Mnie (podobnie jak koleżankę wyżej) odstrasza to zacięganie chłopaka do łózka i zdecydowanie nie jest to książka dla mnie.
    A "Romeo i Julia" też mi się nie podobało, niby krótkie, a jednak męczyłam się tą bezsensownością bohaterów...

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez prudence.